Biznes należy prowadzić dla przyjemności.
Wywiad z Piotrem Artemjewem i Antoniną Olecką-Artemjew

Biznes należy prowadzić dla przyjemności

Rozmowa z Piotrem Artemjewem i Antoniną Olecką-Artemjew, założycielami sklepu Imaginaki

Maciej Bielak: Skąd pomysł na to, żeby dzieci same projektowały swoje przytulanki?

Piotr Artemjew i Antonina Olecka-Artemjew: Wszystko zaczęło się w 2012 r., kiedy Piotr, współzałożyciel i prezes spółki, przechodząc się po hipermarkecie, zwrócił uwagę na to, jak bardzo rynek zabawek rozwinął się, od czasu kiedy my byliśmy dziećmi, i że półki aż uginają się od produktów dla dzieci. Naszła nas jednak refleksja, czy to nie jest tak, że popyt w dzisiejszych czasach generowany jest przez dorosłych przy użyciu reklam i filmów fabularnych dla dzieci, ale dzieci tak naprawdę nie mają nic do powiedzenia. W konsekwencji naturalna ciekawość świata, wewnętrzna kreatywność jest w dzieciach tłumiona, gdyż wszystkie rzeczy są im podane „na tacy”. Postanowiliśmy więc zrobić eksperyment dla zaspokojenia własnej ciekawości. Chcieliśmy sprawdzić, co by z tego wyszło, gdybyśmy dali dzieciom możliwość wyartykułowania swoich potrzeb, zamiast dawać im gotowe produkty do wyboru. I tak się wszystko zaczęło.

Jak doszło do powstania sklepu Imaginaki, który sprzedaje zabawki zaprojektowane przez dzieci?

Tak się składa, że oprócz Imaginaków pracujemy w firmie rodzinnej – Grupie Marketingowo- Komunikacyjnej Martis SA z 25-letnimi tradycjami i tak naprawdę to jest nasz core business. Imaginaki stały się start-upem stworzonym dla czystej przyjemności i może dlatego ten biznes daje nam tyle radości.

Jak tylko okazało się, że przytulanki z rysunków wywołują tyle radości na twarzach ludzi, a sam proces nie jest zbyt czasochłonny, postanowiliśmy stworzyć osobny podmiot, który będzie produkował zabawki budzące dziecięcą kreatywność i zdolności poznawcze. Jednak nie wszystko było takie łatwe, jak się nam na początku wydawało.

To znaczy?

Mając na uwadze, że tworzymy produkty dla dzieci, poświęciliśmy dużo czasu i pieniędzy na dopilnowanie wszystkich kwestii związanych z bezpieczeństwem produktu. Okazało się, że Unia Europejska bardzo precyzyjnie reguluje kwestie formalno-prawne dotyczące produktów, jakimi są zabawki dla dzieci, więc wsparcie prawników na początku drogi było niezbędne. Należało spełnić wiele wymogów, aby móc pochwalić się produktami spełniającymi wszystkie wytyczne unijne dotyczące zabawek, a co za tym idzie – móc oznaczyć produkt znakiem CE, wymaganym w dzisiejszych czasach na każdym produkcie dopuszczonym do obrotu na terenie Unii Europejskiej. Również sam proces poszukiwania i doboru krawcowych był żmudny i czasochłonny.

W jaki sposób dzieci „projektują” przytulanki, które później wykonujecie?

Wystarczy najzwyklejszy na świecie rysunek – może być czarno-biały lub kolorowy, wykonany kredkami, długopisami czy farbami. Nie ma to dla nas znaczenia. Zależy nam, aby rysunki były wykonywane przez dzieci bez pomocy rodziców. Na tym polega cała zabawa. Często spotykamy się ze stwierdzeniami typu: „Moje dziecko potrafi na razie narysować tylko kreski i koła, nic z tego nie będzie” albo „Nie wychodziło mu, więc pomogłam”. Tłumaczymy wtedy, że dla nas nie ma żadnych limitów, a rysowanie za dziecko zabija cały urok procesu.

Następnie rysunki wysyłane są do nas przez Facebooka lub stronę internetową. Po kilku dniach maluch dostaje swoją maskotkę z rysunku dziecka – swojego niepowtarzalnego Imaginaka.

Jakie były najciekawsze projekty przytulanek, z jakimi dotychczas się spotkaliście?

Tak naprawdę nie da się chyba odpowiedzieć na to pytanie. Każdy Imaginak jest inny i niepowtarzalny. Ogólnie najbardziej lubimy te rysunki, które ewidentnie są przygotowane przez dzieciaki bez ingerencji dorosłych – te mają prawdziwą wartość.

Do kogo adresujecie Wasze produkty? Kto stanowi grupę docelową Imaginaków?

To jest bardzo ciekawe pytanie. Na początku całą komunikację tworzyliśmy tak, jakby odbiorcami były dzieci. Przygotowaliśmy rysunkowy świat zwany Imagilandią. Okazało się jednak, że to był błąd, a głównymi odbiorcami naszego pomysłu są rodzice – i to oni muszą zrozumieć koncept produktu i wartości, jakie za sobą niesie. Tak naprawdę naszymi klientami są rodzice.

W czym Wasze zabawki są lepsze od konkurencji? Na czym opieracie swoją przewagę konkurencyjną?

To jest kolejne bardzo ciekawe pytanie, a odpowiedź jest wielopłaszczyznowa. Tak naprawdę w naszym segmencie nie mamy konkurencji. Są wprawdzie w Polsce osoby, które próbują kopiować nasz pomysł, tworząc chałupniczo produkty z rysunków, jednak ani nie spełniają one wymogów dotyczących produktów dla dzieci, ani nie posiadają wymaganych oznaczeń, przez co producenci próbują omijać prawo, nazywając swoje wyroby rękodziełami, a ich działalność prowadzona jest niejednokrotnie na czarno. Szara strefa będzie istniała zawsze, a my nie mamy ani czasu, ani potrzeby z nią walczyć. Edukujemy natomiast rodziców w kwestii bezpieczeństwa produktów dla dzieci.

Zmieńmy nieco temat. Jakimi wartościami kierują się Państwo w biznesie?

Należy robić to, co się lubi. Jak coś sprawia frajdę, to wkładamy w to całe serce. Dopiero wtedy człowiek może odnaleźć niespożyte pokłady energii do działania i dużo niespotykanych pomysłów. Staramy się również być fair w stosunku do siebie i naszego otoczenia. Dzięki temu budujemy długoterminowe i wartościowe relacje z ludźmi oraz żyjemy w zgodzie z naszym sumieniem.

Co uważają Państwo za swój największy sukces w dotychczasowej działalności?

Sukcesów jest wiele. Codziennym małym sukcesem jest każdy kolejny uśmiech na ustach naszych małych klientów. Naszym największym sukcesem jest chyba jednak realizacja zamówienia dla ośrodka dzieci niepełnosprawnych OREW (Ośrodek Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczy). To zlecenie otworzyło nam oczy na możliwości terapeutyczne Imaginaków. Planujemy w najbliższej przyszłości przeprowadzić badania wraz z panią psycholog z Torunia, z którą zawiązaliśmy współpracę dotyczącą wpływu urzeczywistniania projekcji dzieci autystycznych na ich rozwój i otwieranie się na świat. Jesteśmy również jedynym oficjalnym dostawcą maskotek dla firmy Amazon.

Co z kolei uważają Państwo za swoją największą biznesową porażkę?

Niewątpliwie jest to dobór nieprawidłowego partnera biznesowego. Niestety wiele start-upów w bardzo krótkim czasie cierpi z powodu niezgodności charakterologicznych wspólników. Nas również to nie ominęło. W przeciągu roku okazało się, że trzeci udziałowiec nie rozumie idei firmy, nie ma czasu ani ochoty jej prowadzić, a na domiar złego jego bezrefleksyjne działania doprowadziły do zerwania rozmów z inwestorem zewnętrznym, a co za tym idzie – do wyhamowania impetu, z jakim rozwijała się firma. Ale nie poddajemy się i wychodzimy naprzeciw wszystkim trudnościom.

Jakie są najbliższe plany biznesowe związane związane z Imaginakami?

Tak jak już powiedzieliśmy, Imaginaki są projektem dodatkowym, który rozwija się organicznie, a jego zadaniem przede wszystkim jest wywoływanie uśmiechu u nas i u innych. Chcielibyśmy rozwinąć fundację pomagającą dzieciakom dotkniętym autyzmem i przeprowadzić odpowiednie badania kliniczne. Jest również kilka pomysłów na komercjalizację tego przedsięwzięcia, jednak zobaczymy, co przyniesie czas

Na zakończenie poproszę Państwa o porady dla innych przedsiębiorców. Jakie są 3 najważniejsze rady, jakich udzieliliby Państwo osobom rozpoczynającym swoją przygodę z biznesem?

  1. Biznes należy prowadzić dla przyjemności. Wiele ludzi otwiera firmy dla pieniędzy. Oczywiście są one niezbędnym elementem każdego przedsięwzięcia biznesowego, jednak nie mogą one być celem samym w sobie.
  2. Wkładać serce w to, co się robi. Półśrodki i szukanie drogi na skróty nigdy nie prowadzą do niczego dobrego. W biznesie należy poświęcić całego siebie. Wtedy efekty zaczną być widoczne.
  3. Otaczać się wartościowymi ludźmi i współpracownikami oraz eliminować niezdrowe, toksyczne relacje i znajomości. Może to dziwnie zabrzmi, ale dla nas biznes nieodzownie łączy się z budowaniem relacji. To one tak naprawdę wpływają na powodzenie lub niepowodzenie przedsięwzięcia. Jeżeli otaczamy się ludźmi, którzy poprzez swoje cechy charakteru ograniczają nasz potencjał, to sami skazujemy przedsięwzięcie na ograniczony rozwój.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

4 września 2015     Wywiady