Jak osiągnąć motywację wewnętrzną? Warunek 2: mistrzostwo

W poprzednim tekście omówiliśmy pierwszy warunek wysokiego stopnia motywacji wewnętrznej do pracy – autonomię pracownika. Dzisiaj kontynuujemy rozważania na ten temat i przedstawiamy warunek drugi – mistrzostwo.

Jak osiągnąć motywację wewnętrzną? Warunek 2: mistrzostwo

Stan przepływu

Znany psycholog Mihály Csíkszentmihályi przeprowadzał studia nad zabawą. Szybko okazało się, że wnioski płynące z zachowania ludzi w czasie zabawy odnoszą się również do innych ludzkich przeżyć. Dlaczego?

Csíkszentmihályi odkrył, że podczas zabawy ludzie często przeżywają tzw. „doświadczanie autoteliczne”, czyli osiągają stan, w którym największą radość sprawia im sam fakt wykonywania pewnego działania. Podobne wnioski węgierski psycholog odkrył kilka lat później, kiedy obserwował pracę malarzy – zauważył wtedy, że byli oni tak pochłonięci tym, co robią, że cały świat zewnętrzny przestał mieć dla nich znaczenie. W rozmowie z nimi usiłował dowiedzieć się, jakie były ich przeżycia w trakcie tego stanu, ale malarze rozczarowali go banalnością swoich opowieści. Badacz uznał zatem, że musi spróbować zbadać ludzkie przeżycia w chwili ich doświadczania. Z pomocą przyszedł mu... pager. Nowe badania polegały na tym, że Csíkszentmihályi podarował wybranym osobom to urządzenie i poprosił ich, żeby w odpowiedzi na wysłaną przez niego wiadomość (osiem razy dziennie) badani krótko opisali mu, co w danej chwili robią, jak się czują i jaki jest ich stan ducha. Kiedy zebrał przeżycia ludzi z całego tygodnia, zauważył, że jego badani na określenie najbardziej pozytywnych przeżyć używali terminu flow (ang. przepływ). Słowo to stało się podstawą do opracowania „teorii przepływu”, według której człowiek znajdujący się w stanie przepływu (euforii, ekstazy itp.) najlepiej wykonuje swoje zajęcie. Dlaczego?

  • W stanie przepływu najbardziej wyraźnie określony jest cel działania (np. w czasie gry w koszykówkę trzeba rzucić piłkę tak, żeby trafiła do kosza).
  • Skutki działań są natychmiast widoczne (rzut albo jest celny, albo nie).
  • W stanie przepływu zdolność pomiędzy zadaniem a umiejętnościami jest idealna – wyzwanie nie jest ani za łatwe, ani za trudne (np. jeśli jeden rzut był za słaby i piłka nie doleciała do kosza, to następnym razem trzeba rzucić mocniej).

Co to ma wspólnego z mistrzostwem w pracy? Stan przepływu to warunek konieczny do tego, by starać się o mistrzostwo. Mistrzostwo to stawanie się coraz lepszym w wykonywaniu tych zadań, które mają dla nas znaczenie. Przykładowo – dla krawca mistrzostwo będzie oznaczać szycie coraz lepszych ubrań, natomiast umiejętność gry na fortepianie w jego fachu nie ma znaczenia. Z kolei pianista, który dąży do mistrzostwa, będzie poświęcał czas na ciągłe doskonalenie swojej gry na instrumencie, natomiast nie będzie przywiązywał żadnej wagi do umiejętności krawieckich.

Firmy (m.in. Microsoft czy Toyota) odkryły, że pracownik, który osiągnie stan przepływu, jest bardziej wydajny i zadowolony z pracy. Niektóre przedsiębiorstwa zaczęły stosować metody mające ułatwić pracownikom wejście w stan przepływu. Pierwszym takim „trikiem” są tzw. zadania Złotowłosej, czyli wyzwania ani zbyt łatwe, ani zbyt trudne, których wykonanie pobudzi emocje pracownika i pozwoli uniknąć nudy. Drugim chwytem wyzwalającym stan przepływu jest pozwalanie podwładnym na to, żeby wybrali sobie sposób wykonywania swoich codziennych obowiązków tak, żeby mieli z tego odrobinę frajdy (np. w jednym ze szpitali sprzątaczki dorzucały sobie do obowiązków pomoc pielęgniarkom).

Trzy prawa mistrzostwa

Stan przepływu jest niezbędny do tego, by osiągnąć mistrzostwo, jednak osiągnięcie tego stanu nie równa się zdobyciu mistrzostwa. Daniel Pink w książce Drive słusznie zauważa, że dzieje się tak dlatego, że te dwa różne stany osiąga się w różnych momentach życiowych. Jednak o ile w stan przepływu można wpaść niemal w jednej chwili, o tyle proces osiągania mistrzostwa jest długotrwały, niemożliwy do ujęcia w ramy czasowe. Jak wobec tego osiągnąć stan mistrzostwa? Nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi na to pytanie, ale pomocne mogą okazać się opracowane przez psychologów amerykańskich, a przytoczone przez Pinka, trzy prawa mistrzostwa. Oto one:

  1. Mistrzostwo to sposób myślenia. Jak wspomnieliśmy wcześniej, mistrzostwo rozumiemy jako dążenie do bycia coraz lepszym w wykonywaniu czegoś, co ma dla nas znaczenie. Osiąganie mistrzostwa jest więc procesem, który tkwi w ludzkiej psychice. Odkrycie to zawdzięczamy amerykańskiej badaczce Carol Dweck, która jest autorką stwierdzenia: „To, w co ludzie wierzą, kształtuje to, co osiągają”. W związku z tym jeśli nie uwierzymy, że w swojej dziedzinie możemy osiągnąć mistrzostwo, to z pewnością go nie osiągniemy! „Mistrzowski” sposób myślenia polega na tym, żeby naszych celów nie wiązać z wynikami, ale z wysiłkiem. Pink podaje prosty przykład, który pozwala odróżnić te dwa rodzaje celów: cel związany z wynikiem to osiągnięcie piątki na sprawdzianie z języka francuskiego, a cel związany z wysiłkiem (w tym przypadku z uczeniem się) to opanowanie języka francuskiego. I to właśnie wiązanie celów z wysiłkiem jest sposobem myślenia, który może doprowadzić nas do mistrzostwa. Doskonałym przykładem zastosowania tej metody jest Adam Małysz, którego sposób myślenia o skokach narciarskich był genialnie prosty: w każdym konkursie trzeba oddać dwa dobre skoki. Dzięki takiej taktyce osiągnął w swojej dziedzinie mistrzostwo.
  2. Mistrzostwo to ból. Osiągnięcie mistrzostwa (niezależnie w jakiej dziedzinie) musi być okupione latami wysiłku i ciężkiej pracy. Dlatego cechą, która w dużej mierze decyduje o tym, czy człowiek może zostać mistrzem, czy nie, jest determinacja. To determinacja powoduje, że jesteśmy w stanie poświęcać się całymi latami żmudnej nauce po to, żeby w przyszłości móc osiągnąć mistrzostwo w swojej dziedzinie. To determinacja powoduje, że kadeci z West Point chcą przechodzić katusze w czasie studiów w tej akademii. Jeśli chcesz zostać mistrzem – bądź zdeterminowany! Jak powiedział wybitny amerykański koszykarz Julius Erving: „Bycie zawodowcem polega na tym, żeby robić to, co kochasz, w dni, w które nie masz na to ochoty”.
  3. Mistrzostwo to asymptota. Asymptota to linia prosta, do której krzywa dąży, ale nigdy jej do końca nie osiągnie. Podobnie jest z mistrzostwem – człowiek, który dąży do mistrzostwa, nigdy nie będzie miał poczucia, że je osiągnął. Pesymistyczne? Niekoniecznie. Wspomnieliśmy już, że mistrzostwo to sposób myślenia zakładający, że mistrzostwo to wysiłek, czyli proces, a nie stan osiągnięty. Cechą wielu mistrzów jest to, że zawsze chcą być lepsi w tym, czym się zajmują, nawet jeśli cały świat uznaje ich za mistrzów. Jeśli widzisz taką cechę u siebie, to najprawdopodobniej jesteś na najlepszej drodze do mistrzostwa!

Uczmy się od dzieci!

Wspomniany Mihaly Csikszentmihalyi twierdził, że największe zadatki na mistrzów mają... dzieci. W dzieciństwie najłatwiej i najczęściej wpadamy w stan przepływu, który wywoływany jest wykonywaniem najbardziej nawet błahych czynności, choćby zabawą na karuzeli czy układaniem puzzli. Problem „dorosłych” ludzi zaczyna się wtedy, gdy stwierdzą, że czynności, które wczoraj sprawiały im wielką przyjemność, dzisiaj są „dziecinne”. Z punktu widzenia psychologii takie podejście jest wielkim błędem – stan przepływu jest nam bardzo potrzebny niezależnie od tego, czy wykonujemy czynności „poważne” czy „dziecinne”. Identycznie jest w pracy. Przypominamy maksymę Deminga: „Dobra praca – to lekka praca”. Tylko w dziedzinie, która nas bawi, możemy osiągać mistrzostwo.

A jeśli nie wierzysz, że praca może być zabawą, to na koniec podamy Ci jeszcze jeden przykład. Wybitny amerykański saksofonista jazzowy Wayne Shorter, który w sierpniu 2013 r. skończył 80 lat, od blisko pół wieku zajmuje czołowe miejsca w zestawieniach najlepszych muzyków i saksofonistów jazzowych roku, a każda jego nowa płyta to „jazzowy top”. Zapytany o przyczynę takiego stanu rzeczy Shorter odpowiedział: „Bawiłem się rewelacyjnie grając z Milesem (Davisem – przyp. aut.). Teraz ten sam rodzaj zabawy mam przy graniu z Patituccim, Bladem i Perezem (członkowie obecnego kwartetu Shortera – przyp. aut.), a wcześniej przez lata świetnie bawiłem się z Joe Zawinulem i Herbiem Hancockiem. Generalnie idzie przede wszystkim o dobrą zabawę”.

Tak więc, Drogi Czytelniku – baw się dobrze, bo wtedy masz szanse zostać mistrzem w tym, co robisz. Miłej zabawy!

Polecana literatura:

Pink D., Drive. Kompletnie nowe spojrzenie na motywację, Warszawa 2011.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

15 maja 2014     Motywowanie pracowników