Nie wyważać otwartych drzwi.
Wywiad z Grzegorzem Kamińskim

Nie wyważać otwartych drzwi

Rozmowa z Grzegorzem Kamińskim, właścicielem firmy HKM

Maciej Bielak: Dlaczego w ogóle został Pan przedsiębiorcą?

Grzegorz Kamiński: Dlatego, że od początku przyglądałem się działalności mojego ojca, który – podobnie zresztą jak dziadek – prowadził swoją firmę. Założenie własnego biznesu było więc dla mnie czymś naturalnym.

Tym biznesem jest firma HKM. Jak najkrócej można określić branżę, w jakiej funkcjonuje ta firma?

Najprościej byłoby powiedzieć, że zajmujemy się serwisem narzędzi rotacyjnych do produkcji poligraficznej i innych systemów wykrawania.

A dlaczego zainteresował się Pan właśnie taką branżą?

Swojego czasu miałem drukarnię etykietową, w której używałem narzędzi rotacyjnych do cięcia etykiet. Sprowadzałem te narzędzia ze Szwecji. Któregoś dnia mój szwedzki dostawca zaproponował mi spółkę, która miała zajmować się sprzedażą i naprawą wykrojników. Następnie zostałem przeszkolony w Szwecji, potem w Danii, i tak to się zaczęło. Z czasem starałem się wprowadzać do oferty nowe narzędzia, np. cylindry drukowe, cylindry magnetyczne do wykrojników giętkich blaszanych. Później nawiązałem współpracę z duńską firmą Gerhardt International A/S i przez wiele lat byłem jej przedstawicielem. Obecnie reprezentuję firmę RotoMetrics, która przejęła Gerhardt International A/S i w tej chwili jest największym dostawcą tego typu narzędzi na świecie.

A jak wyglądały Pańskie pierwsze kroki w biznesie?

Moje pierwsze kroki w biznesie sięgają czasów szkolnych. Sprowadzałem wtedy różne rzeczy z zagranicy, a następnie je sprzedawałem. Moją pierwszą firmą był zakład garncarsko-ceramiczny. Do wyprodukowanych naczyń ceramicznych potrzebowałem etykiet samoprzylepnych, a mój dostawca etykiet permanentnie nawalał z terminami. Kiedy powiedziałem o tym swojemu przyjacielowi plastykowi, on wyjaśnił mi, że produkcja takich etykiet jest bardzo prosta. Wtedy etykiety były wykonywane prymitywną metodą sitodrukową. Z jego pomocą wykonałem pierwsze sito, wykonaliśmy pierwszy próbny druk, a wkrótce zorientowałem się, że przez pierwsze cztery godziny zarobiłem tyle, ile przez miesiąc na ceramice. Niewiele myśląc, zlikwidowałem tamten zakład i zacząłem zajmować się drukowaniem etykiet samoprzylepnych. Wtedy były to głównie etykiety ozdobne, sprzedawane w różnych sieciach handlowych.

Później w Polsce powstały tzw. firmy polonijne. Dość szybko się o tym dowiedziałem i chciałem uruchomić taką firmę. Był z tym mały problem, bo właścicielem takiej firmy nie mógł być obywatel Polski, ale miałem akurat siostrę w Belgii, więc to ona założyła firmę, a ja zostałem jej pełnomocnikiem.

Co dało Panu założenie takiej firmy?

Pozwoliło mi to zatrudnić nie 4 osoby (na ile pozwalały PRL-owskie normy), tylko 150. To była zasadnicza korzyść.

Rozumiem. Wróćmy do teraźniejszości – mógłby Pan pokrótce wyjaśnić, jakie dokładnie produkty oferuje HKM?

Trzonem pozostają narzędzia rotacyjne i ich serwis, jak również obsługiwanie drukarni wąskowstęgowych etykietowych, wykonywanie różnych remontów, sprzedaż maszyn i części zamiennych. Ostatnio zaczęliśmy zajmować się sprzedażą maszyn cyfrowych do druku etykiet oraz maszyn cyfrowych do druku szerokoformatowego. Podpisaliśmy umowę z firmą TrojanLabel z Danii i jesteśmy wyłącznym przedstawicielem jej produktu Trojan2. Oprócz tego uruchomiliśmy produkcję szerokoformatowej maszyny do druku na materiałach sztywnych, czyli na deskach, szkle i różnych takich rzeczach. I to się dość dynamicznie rozwija.

A jakie jest praktyczne zastosowanie tych maszyn?

Maszyna Trojan2 jest przeznaczona niemal wyłącznie do etykiet, chociaż można też drukować na niej drobne obrazki, a później ciąć na arkusze. Natomiast ploter drukujący, który produkujemy, jest przeznaczony zarówno do materiałów papierowych, jak i materiałów rolowych, płyt MDF, szkła używanego do wykańczania kuchni i łazienek itp.

Macie w Polsce dużą konkurencję?

Zależy w czym. Jeżeli chodzi o naprawę wykrojników, to nie mamy żadnej konkurencji. Podobnie jeżeli chodzi o sprzedaż maszyny Trojan2 – w przedziale cenowym pomiędzy 10 000 euro a 500 000 euro na rynku polskim jest tylko nasza maszyna. Jesteśmy też jedynym producentem plotera hybrydowego w Polsce.

A w jakim zakresie musicie rywalizować z konkurencją?

Wyzwaniem jest dla nas druk cyfrowy. Istotna jest w tym nie tyle rywalizacja z konkurencją, ile rozreklamowanie druku cyfrowego, który jest świeżo rozwijającą się dziedziną. Naszym zadaniem będzie w tej chwili pokazanie klientom możliwości, jakie niesie druk cyfrowy.

Jakie to możliwości?

Przede wszystkim przyspieszenie procesu produkcji. Dla przykładu – maszyna Trojan2 może drukować kilka wzorów jednocześnie. Z kolei technologia sitodrukowa, o której wspominałem wcześniej, jest bardzo powolna i trudna w przygotowaniu, bo przed drukowaniem trzeba najpierw przygotować materiały, kliszę naświetlić, potem wymyć siatki, a następnie trzeba wszystko wysuszyć, utrwalić i dopiero wtedy można drukować. Takie przygotowania trwają około godziny. Natomiast proces przygotowania do druku maszyny cyfrowej to jest dosłownie wgranie pliku do komputera, a drukowanie zaczyna się po kilku minutach.

Poza tym uruchomienie maszyny cyfrowej nie powoduje strat materiałowych. Żeby uruchomić klasyczną maszynę drukarską trzeba stracić kilkadziesiąt metrów bieżących materiału. W rekordowych sytuacjach kilkanaście metrów. Natomiast u nas straty materiałowe są zerowe. Maszyna zaczyna drukować w żądanej jakości od momentu naciśnięcia odpowiedniego guzika.

Mało tego! Klasyczny druk etykiet wymaga poważnych inwestycji. Trzeba mieć naświetlarkę, wymywarkę i cały szereg urządzeń pomocniczych, a do tego wyszkolonych fachowców. Natomiast maszynę cyfrowa, którą my sprzedajemy, można wstawić do każdego biura, a po odpowiednim przeszkoleniu może ją obsługiwać chociażby sekretarka.

A wracając do rywalizacji z konkurencją – staramy się budować przewagę konkurencyjną w oparciu o jeden podstawowy czynnik: obsługę klienta. Moje wieloletnie doświadczenia pokazują mi, że cena jest czynnikiem trzeciorzędnym. Najważniejsza jest jakość sprzedawanych produktów i jakość obsługi klienta.

Kto jest głównym odbiorcą produktów firmy HKM?

W tym momencie drukarnie etykietowe, a jeżeli chodzi o serwis wykrojników rotacyjnych, to są to firmy z branży opatrunkowej, herbacianej, elektronicznej, firmy produkujące koperty itp.

Jakimi wartościami kieruje się Pan w swojej działalności?

Bliskie mi są wartości chrześcijańskie, którymi staram się kierować we wszelkiej działalności – zarówno osobistej, jak i biznesowej.

Co uważa Pan za swój największy sukces w biznesie?

Do tej pory chyba największym sukcesem było uruchomienie drukarni etykietowej. Kolejnym ważnym momentem było uruchomienie obsługi serwisowej urządzeń wykorzystywanych w tej branży. Teraz może się okazać, że wejście w maszyny cyfrowe pobije wszystkie poprzednie sukcesy.

A za największą porażkę?

Największą porażką było niezauważenie tego, że czasy się zmieniają, i brak fachowej wiedzy w różnych dziedzinach.

I ostatnie pytanie: jakie są 3 najważniejsze rady, jakich udzieliłby Pan początkującym przedsiębiorcom?

Pierwsza rzecz, która jest istotna, to kierowanie się właściwymi wartościami. Według mnie są to wartości chrześcijańskie. Druga zasada to położenie ogromnego nacisku na edukację. A trzecia to słuchanie doradców z poszczególnych dziedzin, z którymi stykamy się w pracy. Słowem: nie wyważać otwartych drzwi, tylko zwracać się do fachowców.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

14 sierpnia 2015     Wywiady