Przekuć swoją pasję na biznes.
Wywiad z Cecylią Palak

Przekuć swoją pasję na biznes

Rozmowa z Cecylią Palak, właścicielką sklepu Skrzat

Dlaczego została Pani przedsiębiorcą?

Ponieważ moja mama prowadziła działalność gospodarczą i przyglądałam się temu od najmłodszych lat. Było to dla mnie czymś naturalnym, to chciałam w życiu robić. Nie bardzo wyobrażałam sobie, żeby to mogło wyglądać jakoś inaczej, bo takie czerpałam wzorce. Bardzo cenię sobie taką niezależność i możliwość decydowania o swoim czasie. To jest trochę przewrotne, bo wydaje się, że będąc przedsiębiorcami, mamy dużo wolnego czasu i możemy swobodnie nim dysponować, niemniej jednak jeśli jest się przedsiębiorcą, to jest się nim 24 godziny na dobę.

Jest Pani właścicielką sklepu Skrzat oferującego ubrania i zabawki dla dzieci. Dlaczego zdecydowała się Pani akurat na tę branżę?

W momencie, kiedy sama zostałam mamą i urodziłam 2 wspaniałe córki, dostrzegłam w Lublinie niszę – ewidentnie brakowało wtedy rzeczy, które byłyby dla dzieci wygodne i komfortowe, czyli wykonane z materiałów o naprawdę dobrej jakości, a jednocześnie ciekawe pod względem wzornictwa. Miałam niedosyt, więc podjęłam próbę sprowadzenia do Lublina marek, których do tej pory nie było albo pojawiały się w śladowych ilościach.

Chciałam stworzyć dla bardziej wymagających klientów takie miejsce, do którego mogliby przychodzić z przyjemnością, a jednocześnie znaleźć coś, co spełniałoby ich oczekiwania. Uzupełniliśmy swoją ofertę o zabawki. Są to produkty dobierane bardzo starannie, które wyszukujemy na targach ogólnopolskich i międzynarodowych. Niektóre firmy ściągamy na lubelski rynek jako pierwsi po to, żeby dać klientom możliwość poznania czegoś nowego.

Rozumiem. A jakie były początki Skrzata?

Początki nigdy nie są łatwe. Prowadzenie sklepu wymagało od nas dużej determinacji. Byliśmy sklepem, który pojawił się nagle, nikt nas nie znał, więc trzeba było podjąć masę działań marketingowych, które pozwoliłyby nam zaistnieć na tym rynku.

Na początku uciekaliśmy się do niestandardowych form reklamy. Wspieraliśmy się z innymi przedsiębiorcami, którzy działali w tym samym sektorze (np. z firmami, które organizowały urodziny dla dzieci), dołączaliśmy się do różnych akcji, organizowaliśmy pokazy mody dla dzieci. Zgłaszaliśmy się też do przedszkoli i placówek oświatowych, sponsorowaliśmy nagrody w konkursach. W ten sposób chcieliśmy zaznaczyć swoją obecność. Zainwestowaliśmy też trochę pieniędzy w billboardy w mieście po to, żeby nasza marka była mocniej kojarzona i bardziej rozpoznawalna. Głównie stosowaliśmy jednak działania niestandardowe, które miały na celu dotarcie do naszego finalnego klienta. I tak powoli, małymi kroczkami doszliśmy do tego, że coraz więcej osób w Lublinie kojarzy to miejsce i w tym roku obchodzimy pięciolecie istnienia sklepu Skrzat.

W takim razie życzę wszystkiego najlepszego.

Dziękuję bardzo!

A skąd czerpała Pani kapitał potrzebny na rozpoczęcie działalności?

W znacznej mierze posiłkowaliśmy się kredytami na prowadzenie bieżącej działalności. Było to wsparte naszym kapitałem własnym, który nas wspomagał. Na początku była to jednak głównie działalność kredytowana.

Rynek odzieży i zabawek dla dzieci jest dość oblegany. Na czym polega przewaga Skrzata nad dość liczną konkurencją?

Konkurencja zawsze jest mile widziana i wręcz wskazana, ponieważ ona nas determinuje do różnych działań i wzmaga naszą kreatywność. A na czym polega nasza przewaga? Zacznę od partnerów, z którymi współpracujemy, bo w tym tkwi nasza siła. Związaliśmy się z markami, które mają bardzo silną pozycję na rynku światowym. Przekłada się to na nasz biznes, ponieważ współpracując z tak mocnymi graczami na rynku, możemy zaoferować klientom produkty świetnej jakości, których nie możemy się powstydzić. Uważam, że dużym sukcesem w biznesie jest oferowanie takich produktów, których my sami byśmy się nie powstydzili i do których jesteśmy w 100% przekonani. Większość produktów, które wprowadzam do sklepu, testuję wcześniej na sobie i swoich dzieciach po to, żeby mieć gwarancję, że klient będzie usatysfakcjonowany z wyboru tego produktu.

Myślę, że współpraca z silnymi partnerami to mocny filar, na którym oparliśmy swoją działalność. Poza tym ciągle nie ustajemy w działaniach, ciągle szukamy partnerów do współpracy, ciągle wyjeżdżamy na krajowe i międzynarodowe targi branżowe, na których wystawiają się różni wystawcy. Ciągle poszukujemy nowych firm, żeby zaskakiwać klienta. Przykładowo – co sezon gwiazdkowy staramy się mieć nowe marki zabawek po to, żeby za każdym razem klient mógł wybierać coś nowego. Jednocześnie są to rzeczy wyszukane i wyselekcjonowane, które nie są wszechobecne – to nie są produkty z reklam telewizyjnych. Mimo że takie produkty są mocno pożądane, to my ich nie mamy, ale nie mamy ich po to, żeby się czymś wyróżnić. Owszem, kosztuje nas to więcej pracy, bo musimy przekonać klientów do produktów, które nie są znane z reklam. Ale jeśli już przekonamy klienta, to on naprawdę jest zadowolony i wraca do nas, niejednokrotnie dziękując nam za to, że udało się wybrać fajną, rozwijającą zabawkę dla jego dziecka.

Może Pani podać przykład takich silnych marek, z którymi Pani sklep współpracuje?

Są to np. zabawki drewniane firmy Bigjigs, która ma bardzo szeroką paletę produktów, albo kanadyjskie zabawki B.Toys, które mamy jako jedyni na lubelskim rynku. Zresztą otrzymały one nagrodę roku wśród zabawek edukacyjnych i zabawek muzycznych. Cieszę się, że wybory, których dokonujemy, są nagradzane przez ekspertów i faktycznie sprawdza się to, że produkty, które oferujemy klientom, uzyskują najlepsze tytuły.

Jeśli chodzi o przewagę konkurencyjną, to wydaje mi się, że naszą przewagą jest indywidualne podejście i zrozumienie potrzeb klientów. Staramy się w miarę możliwości podchodzić do klientów bardzo indywidualnie. Mamy klientów, którzy są z nami już od 5 lat: kobiety, które przychodziły do nas, jeszcze gdy były w ciąży, a teraz przychodzą z fajnymi, pięcioletnimi szkrabami. I to jest naprawdę urocze, niektóre z tych dzieci znamy z imienia. Myślę, że to jest nasza wartość dodana. W miarę możliwości realizujemy też indywidualne zamówienia, czyli np. bezpośrednio z Hiszpanii sprowadzamy dla nich ubranka, których już nie mamy w sklepie albo nie pojawiły się u nas.

Staramy się też być sklepem przyjaznym, bezkonfliktowym. Reklamacje staramy się rozpatrywać od ręki. Nawet jeśli zdarzy się jakaś niedogodność, to staramy się ją jak najszybciej załagodzić. Nie zapominamy też o naszych najmłodszych klientach, czyli o dzieciach. Zawsze mamy dla nich jakieś drobne gadżety typu balony, naklejki „Super Skrzat”, bańki mydlane. Myślę, że dzięki temu dzieci chętnie wbiegają do naszego sklepu i wiedzą, że zawsze dostaną jakiś drobny upominek.

No i nasz program partnerski „Klub Skrzata”, dzięki któremu klienci mogą wypracowywać sobie coraz większe rabaty. Jednocześnie organizujemy specjalne akcje rabatowe dla tych osób, które dołączyły do naszego programu partnerskiego.

A jest Pani w stanie wskazać które produkty z Pani sklepu cieszą się największą popularnością wśród klientów?

Myślę, że naszą pozycję ugruntowaliśmy dzięki firmie Mayoral. To jest hiszpańska firma z ponad siedemdziesięcioletnią tradycją i jej produkty cieszą się bezwzględnie największą popularnością wśród klientów, bo firma ma bardzo różnorodną ofertę – począwszy od ubranek dla dzieci w pierwszych dniach życia i takich akcesoriów jak ręczniki, rożki, kocyki, torby, aż po odzież dla dzieci w wieku szkolnym. Obecnie poszerzyliśmy rozmiarówkę do 1,62 m, a 5 lat temu kończyliśmy na rozmiarze 1,28 m. Rośniemy razem z naszymi klientami i na ich wyraźną prośbę tak bardzo poszerzyliśmy tę rozmiarówkę po to, żeby pozostali z nami jak najdłużej.

No właśnie, à propos klientów – kim jest Pani typowy klient? Kto stanowi grupę docelową Skrzata?

Pomimo tego, że jest to sklep z odzieżą i zabawkami dla dzieci, to jednak klientami są przede wszystkim dorośli, czyli rodzice. Owszem, troszkę starsze dzieci często towarzyszą rodzicom przy zakupach i ich głos często jest decydujący, jeśli chodzi np. o wybór stylu (moda zaczyna już odgrywać coraz większa rolę). Niemniej jednak naszymi głównymi klientami są rodzice. Nasza oferta jest skierowana głównie do osób o nieco zamożniejszym portfelu, bo skoro oferujemy rzeczy światowych marek, to idzie za tym wyższa cena. Ale bardzo cenimy sobie też klientów, którzy korzystają z wyprzedaży czy akcji promocyjnych i kupują produkty po mocno obniżonych cenach, bo dzięki temu poznają oni jakość tych produktów, a później wracają do nas i kupują te rzeczy po regularnych cenach.

Świetnymi klientami są też fantastyczne babcie i dziadkowie, którzy uwielbiają rozpieszczać swoje wnuki i często nas odwiedzają. Mamy bardzo miłych i sympatycznych klientów, i to daje nam dużą radość.

Rozumiem. A czym zajmowała się Pani przed założeniem działalności gospodarczej?

Swoje pierwsze kroki stawiałam pod skrzydłami mamy, która prowadziła różne działalności. Angażowałam się w to, co ona robiła, pomagałam jej i stąd czerpałam swoje pierwsze doświadczenia biznesowe. Ale nigdy nie pracowałam u nikogo na etacie, a swoją przygodę z biznesem zaczęłam bodajże 15 lat temu.

Jakimi wartościami kieruje się Pani w biznesie?

W biznesie staram się kierować tymi samymi zasadami, którymi kieruję się w życiu. Staram się robić wszystko możliwie jak najlepiej, żeby nieść radość innym. Staram się przede wszystkim poprzez to, co robię, pomagać innym ludziom. Staram się pomagać młodym rodzicom w wyborze najodpowiedniejszych produktów dla ich dzieci. Staram się pomagać tym babciom i dziadkom, którzy niejednokrotnie są troszkę zagubieni w całej masie różnych produktów. Doświadczonym rodzicom też staramy się pomagać w tym, żeby dokonali oni jak najwłaściwszego wyboru.

Bardzo cenię sobie też etykę w biznesie. Takim człowiekiem, jakim jestem w życiu, staram się być także w biznesie. To wszystko musi iść w parze i cieszę się, że mogę to realizować i być w zgodzie sama ze sobą.

Rozumiem. A co uważa Pani za swój największy sukces w działalności gospodarczej?

Za swój największy sukces uważam to, że mogę prowadzić biznes w zgodzie ze swoimi wartościami i przekonaniami oraz to, że mogę robić to, co kocham, czyli pomagać ludziom i dawać im radość. A przede wszystkim to, że ciągle mam kontakt z ludźmi i mogę nieść zadowolenie i radość klientom. To jest dla mnie bardzo cenne, bo daje mi dużą satysfakcję. To, że udało mi się połączyć te wszystkie czynniki, stanowi dla mnie wielką wartość.

To teraz dla równowagi. Co uważa Pani za swoją największą porażkę biznesową?

Zaczynałam swoją przygodę z biznesem jako stosunkowo młoda osoba, więc brak asertywności powodował, że nie zawsze potrafiłam jasno wyrazić swoje stanowisko w pewnych kwestiach. Moim problemem był też brak umiejętności szybkiego reagowania na zmiany otoczenia. Początkowo podchodziłam do biznesu bardzo emocjonalnie i sentymentalnie. Często mnie to gubiło, bo ciągle było mi czegoś szkoda i nie mogłam podjąć konkretnej decyzji. Skutki tego stanu rzeczy często były mało przyjemne. Z czasem nabywałam tych umiejętności i myślę, że w tym momencie radzę sobie w miarę dobrze.

A jakie są najbliższe plany biznesowe?

Jak każdy przedsiębiorca chciałabym się rozwijać. Myślimy o otwarciu kolejnego sklepu, żeby móc jeszcze bardziej rozszerzać ofertę. Mamy też w planach stworzenie usługi w powiązaniu ze sklepem Skrzat, coś na zasadzie „pomocnego Skrzata”. Nie chciałabym się nad tym za bardzo rozwodzić, bo na razie wszystko jest jeszcze w przygotowaniu, ale chcielibyśmy iść w kierunku pomagania naszym klientom nie tylko w wyborze produktów, ale też poprzez świadczenie im różnego rodzaju usług.

I ostatnie pytanie. Jakie są 3 najważniejsze porady, jakich udzieliłaby Pani początkującym przedsiębiorcom?

Najlepsze, co według mnie można zrobić, to przekuć swoją pasję na biznes. Wówczas ten biznes będzie prawdziwy, szczery i będziemy w niego maksymalnie zaangażowani. Myślę, że jeśli robi się coś z pasją i z sercem, to odniesie się sukces i nawet się nie spostrzeżemy, gdy zaczniemy dzięki temu zarabiać.

Druga rada – uważam, że w każdym biznesie najważniejszy jest klient. Dotarcie do klienta, rozpoznanie jego potrzeb, empatia – jeśli to opanujemy i zrozumiemy, czego naprawdę potrzebuje nasz klient, pozwoli nam to możliwe najlepiej dopasować naszą ofertę do niego. A przecież tak naprawdę wszystko, co robimy w biznesie, robimy dla innych.

I trzecia rzecz – jeśli chodzi o początkujących przedsiębiorców, to poradziłabym im, żeby nie zamykali się w sobie ze swoimi biznesami, ponieważ człowiek, zaczynając, masy rzeczy nie wie. Dlatego poradziłabym im, żeby czerpali tę wiedzę od innych, doświadczonych przedsiębiorców. Często doświadczeni przedsiębiorcy chętnie dzielą się swoją wiedzą. Jest naprawdę wiele miejsc, w których można spotykać się z takimi przedsiębiorcami, chociażby Towarzystwo Biznesowe. Bardzo cenię sobie też działania szkoły ASBiRO, która skupia wokół siebie głównie przedsiębiorców. Myślę, że warto spotykać się z takimi ludźmi. To może być naprawdę świetną trampoliną dla młodych ludzi, którzy nie wiedzą, od czego zacząć i jak zacząć. Ten networking i kontakty na pewno mogą być pomocne.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

24 października 2014     Wywiady