Staram się robić wszystko na odwrót.
Wywiad z Moniką Loryńską

Staram się robić wszystko na odwrót

Rozmowa z Moniką Loryńską, inicjatorką portalu Ideowi.pl, właścicielką agencji marketingowej Pixel PR.

Maciej Bielak: Dlaczego zdecydowała się Pani zostać przedsiębiorcą? Skąd taki wybór drogi życiowej?

Monika Loryńska: Przypadek. Byłam na stażu w agencji reklamowej i razem z koleżanką nie lubiłyśmy tej pracy, więc postanowiłyśmy założyć własną firmę. Nie miałam wówczas pojęcia o biznesie, więc wszystkiego się nauczyłam na własnych, nieraz bolesnych doświadczeniach, a także czytając książki, blogi, chodząc na szkolenia i czerpiąc wiedzę od innych, mądrzejszych ludzi. Od tamtej pory minęło ponad 7 lat i obecnie jestem bardzo szczęśliwa, będąc na swoim. Nigdy więcej nie chciałabym pracować u kogoś. To jest zupełnie inny stan umysłu – czuję się wolna, mogę sama planować swój dzień i to, z kim będę pracować, a także realizuję się zawodowo. Piękne uczucie, polecam.

Dlaczego zdecydowała się Pani założyć portal Ideowi.pl?

Firma, o której mówiłam wcześniej i którą do tej pory mam, to agencja marketingowa Pixel PR. Często przychodzili do mnie klienci, którzy mieli fajne pomysły biznesowe, ale nie stać ich było na porządny marketing. Miałam też dużo sygnałów od znajomych, którzy chcieli zrezygnować z etatu i założyć coś swojego, ale nie mieli pieniędzy. Już kilka lat temu zaczęłam się przyglądać Kickstarterowi, wtedy jeszcze w Polsce mało kto o nim słyszał. Stwierdziłam, że fajnie byłoby coś takiego zrobić u nas, ale z ukierunkowaniem na projekty biznesowe. Trochę to trwało, zanim projekt powstał, bo było przy nim sporo pracy, więc wystartowaliśmy dopiero w lutym 2014 r.

Jak działa Państwa portal?

Sama metoda działania jest zbliżona do Kickstartera lub innych polskich platform. Polega to na tym, że osoba mająca pomysł na biznes wrzuca do nas jego opis przez specjalny formularz, w którym trzeba odpowiedzieć na różne pytania. Po wstępnej weryfikacji projektu, rozpoczyna się kampania mająca na celu uzbieranie określonej sumy w ograniczonym czasie (np. miesiąc/dwa).

Pomysłodawca w trakcie trwania tej kampanii (a najlepiej jeszcze przed) musi zbudować wokół siebie społeczność, która wesprze go finansowo w zamian za gotowy produkt. Czyli działa to na zasadzie przedsprzedaży – w zamian za wsparcie jesteśmy w stanie wyprodukować swój produkt i wysyłamy go w ramach podziękowania do wszystkich, którzy się do tego dołożyli. Można też zaoferować jakieś gadżety lub inne nagrody. Trzeba tylko pamiętać, że jedynie mały procent ludzi wspiera projekt bo zwyczajnie chce pomóc – większość oczekuje w zamian czegoś naprawdę wartościowego.

Jeśli pomysłodawca nie zbierze całej sumy w trakcie trwania kampanii, pieniądze są zwracane do wszystkich wspierających. Tak więc obowiązuje zasada: wszystko albo nic. I tutaj rola pomysłodawcy polega na tym, by jak najlepiej przedstawić swój pomysł – za pomocą dobrego i wiarygodnego opisu, zdjęć oraz filmu. No i oprócz tego trzeba go też dobrze wypromować, bo niektórym wydaje się, że wystarczy wrzucić projekt do platformy i pieniądze same wpadną. A to tak nie działa – trzeba robić wszystko, by jak najwięcej osób dowiedziało się o tym projekcie i przekonać ich, że warto go wspomóc.

Charakterystyczna dla strony Ideowi.pl jest możliwość wspierania projektów poprzez wykupywanie udziałów w przyszłej spółce. Czy ta forma wsparcia jest częsta?

Tak, to druga metoda obok tego, o czym wspomniałam wcześniej. Tu też działa to bardzo podobnie, ale zamiast wcześniejszej możliwości kupna jakiegoś produktu, możemy kupić udziały w spółce z o.o. Nie trzeba mieć tej spółki w momencie zakładania projektu na naszej platformie – można najpierw spróbować zebrać pieniądze, a potem zarejestrować spółkę. Ta forma wsparcia jeszcze u nas dobrze nie ruszyła – aktualnie jeszcze budujemy świadomość wokół tego, że można również w taki sposób pozyskać kapitał na firmę. Minimalna kwota za udział to 50 zł, więc zainwestować może każdy, kto ma trochę oszczędności. Mamy nadzieję, że z czasem stanie się to popularną formą inwestowania dla każdego, a dla start-upów będzie to dobre miejsce do znalezienia funduszy na start. Na pewno jest to znacznie prostsze niż np. pisanie wniosku unijnego i jednocześnie nie tak ryzykowne jak kredyt w banku.

Czym jeszcze Ideowi.pl różnią się od innych tego typu stron?

Głównie tym, że mamy dwie metody finansowania, a nie jedną, jak większość portali, oraz tym, że skupiamy się wyłącznie na projektach biznesowych. Czyli naszą grupą docelową są osoby przedsiębiorcze, start-upy lub firmy, które już są na rynku i potrzebują dokapitalizowania na nowe pomysły. Mamy też możliwość ustawienia dodatkowo kwoty minimalnej dla projektu – jest to 85%, czyli jeśli nie uda się zebrać 100% założonej kwoty, a na koncie będzie powyżej 85%, to te pieniądze też są wypłacane. Muszę też koniecznie wspomnieć, że współpracujemy ze świetnymi ekspertami, którzy pomagają w dopracowaniu zgłoszenia do naszej platformy, a potem również w promocji projektu. Są to: Art Kurasiński, Paweł Tkaczyk, Arek Skuza, Matthew Halaba i Paweł Nowak. Trwają też rozmowy z kolejnymi ekspertami.

W jaki sposób wspierają oni „Ideowych”?

Pomysły, które do nas wpływają, są przez nich oceniane. Eksperci podpowiadają, co można ulepszyć w prezentacji projektu, aby był on jeszcze bardziej przekonujący dla społeczności. Potem zostają oni ambasadorami takiego projektu i pomagają w jego promocji. Jest to więc istotna wartość dla pomysłodawców – można powiedzieć, że to taki mentoring.

Czy może Pani wymienić, jakie najciekawsze projekty pojawiły się do tej pory na portalu Ideowi.pl?

Spokido.pl zebrało ponad 85% kwoty minimalnej, a więc projekt zakończył się sukcesem. Jest to pomysł na platformę zbierającą w jednym miejscu informacje na temat zajęć sportowych dla dzieci oraz trenerów i dietetyków, których można wynająć, aby nasze dziecko nie siedziało tyle przed komputerem i lepiej się odżywiało. To pierwszy projekt, jaki udał się na naszej platformie. Muszę też dodać, że jego autorka niedługo potem wygrała 30 000 zł w konkursie Kanwa Przedsiębiorczych – po cichu liczę, że trochę na decyzję jury miało wpływ to, że wcześniej zebrała u nas pieniądze. To zadziałało trochę jak referencja – skoro społeczność uwierzyła, to projekt jest dobry. Myślę, że jeszcze o nim usłyszymy. To jest też fajny kierunek, jeśli ktoś chciałby np. szukać dużego inwestora – dobrze jest najpierw zrobić mniejszy projekt np. na część dofinansowania w takiej platformie jak nasza, a potem pokazać inwestorowi.

Mnie osobiście też bardzo podobały się dwa inne projekty: Wooloo.pl – platforma do zlecania prostych zadań studentom i NU – zmywacz do paznokci w chusteczkach, którym niestety nie udało się zebrać pieniędzy, ale ja bardzo kibicuję pomysłodawcom, bo nie poddali się i dalej rozwijają te pomysły. Wooloo.pl powoli się rozkręca, działają już coraz mocniej na terenie Warszawy, a Kasia z NU ponoć zrobiła jakiś fajny deal na targach w Las Vegas...

Państwa portal promuje ideę crowdfundingu – finansowania społecznościowego. Idea ta zdobywa coraz więcej zwolenników na całym świecie. Dlaczego crowdfunding jest tak popularny i na czym polegają największe zalety tej formy finansowania biznesu?

Myślę, że jego podstawową zaletą jest prostota. Oczywiście trzeba włożyć w to sporo pracy, ale mimo to jest to lżejsze i przyjemniejsze niż pisanie biznesplanu czy wniosku unijnego. No i bezpieczniejsze w stosunku np. do kredytu, który przecież trzeba spłacać wtedy, kiedy jeszcze firma nie zarabia ani grosza. Tutaj nie trzeba pieniędzy zwracać, trzeba jedynie wyprodukować nasz pomysł i wywiązać się ze wszystkich obietnic. Potem można już działać, mając kapitał na start. Jeszcze nigdy pozyskanie kapitału na start firmy nie było tak proste, więc trzeba korzystać i realizować marzenia.

A jak to jest z popularnością crowdfundingu w Polsce?

Jest coraz lepiej. Jak się temu przyglądałam jeszcze 2 lata temu, to nasze polskie przepisy nie były zbyt jasne, wiele platform przez to upadło, bojąc się konsekwencji prawnych. W tym momencie crowdfunding jest już całkowicie legalny i coraz bardziej popularny. Z miesiąca na miesiąc obserwuję coraz więcej dyskusji i wzmianek w internecie. Jest też coraz więcej poradników i szkoleń, jak przygotować dobrze kampanię. Coraz więcej osób ma świadomość, że jest coś takiego i myślę, że już coraz mniej będzie wymówek typu: „Nie mam pieniędzy na własną firmę”.

No właśnie, à propos prawa – od niedawna obowiązuje nowa ustawa o zbiórkach publicznych. Czy Pani zdaniem ta ustawa pozytywnie wpłynie na rozwój crowdfundingu w Polsce?

Jasne, że tak! Wszyscy mają świadomość, że to przecież przynosi ogromny pożytek – rozwija się przedsiębiorczość, powstają innowacje, więcej podatków wpada do urzędu skarbowego itp. Korzyści są oczywiste.

Jakimi wartościami kieruje się Pani w biznesie?

No cóż, obserwuję niektóre firmy konkurencyjne i … staram się robić wszystko na odwrót. Czyli odpowiadać szybko na zapytania, pomagać klientowi i doradzać (a nie myśleć wyłącznie o pieniądzach), terminowo realizować zlecenia oraz zapewniać najwyższy poziom usług. Staram się również pamiętać o kliencie i pomagać nawet po zakończonym zleceniu – obserwuję co się dzieje z jego firmą i podsuwam różne wskazówki. To takie niby drobiazgi, ale mało firm zdaje sobie sprawę, że to wszystko działa i przynosi kolejne polecenia, nakręcając biznes.

Równocześnie nie pozwalam sobie włazić na głowę i nie łapię każdego zlecenia, jakie przychodzi do nas. Staramy się realizować tylko te projekty, które są dla nas rozwojowe, ciekawe i jednocześnie takie, które da się zmieścić w harmonogramie bez konieczności zarywania nocy i weekendów. Wyznaję zasadę, że lepiej pracować mądrze niż dużo – kiedyś brałam wszystko, co popadnie, i byłam bardzo zmęczona i zestresowana, nie miałam satysfakcji z pracy ani czasu dla siebie. Teraz jest zupełnie inaczej.

Co uważa Pani za swój największy sukces w biznesie?

Dla mnie sukces to bardziej osobista satysfakcja z tego, co się robi, wolność, robienie ciekawych rzeczy. Nie jakieś tam wielkie pieniądze, tylko to, jak wygląda każdy dzień – to, że wstaję rano i nie muszę panikować, że idę do pracy, której nienawidzę. Sukcesem jest dla mnie też fajny zespół, z którym pracuję i z którym tworzymy coraz to nowe rzeczy (również własne, poza tymi dla klientów). Sukcesem jest też to, że firma cały czas się rozwija, że coraz więksi klienci nas zauważają i że dostajemy coraz poważniejsze zlecenia, które dają mnóstwo satysfakcji.

A co uznaje Pani za swoją największą biznesową porażkę?

Trochę ich było. Jak już wspomniałam na początku, zakładając działalność, nie miałam pojęcia o biznesie. W związku z tym przeszłam chyba wszystkie wpadki początkującego przedsiębiorcy, jakie można zaliczyć. Łącznie z brakiem płynności finansowej, zamartwianiem się o jutro, o to, z czego opłacę pracowników i rachunki. Głównie wynikało to z tego, że kiedyś konkurowaliśmy cenami i to prawie pogrążyło firmę. Pracowaliśmy non stop od rana do nocy, zleceń było całe mnóstwo, niestety firma nie zarabiała na swoje utrzymanie. To był straszny okres dla mnie. Musiałam więc zmienić całą strategię i zupełnie od nowa podejść do wszystkiego – odpuścić sobie niektórych klientów, podnieść ceny, zrezygnować z niektórych usług i skupić się na wybranych klientach i usługach.

To było kilka lat temu. Dzisiaj firma ma się bardzo dobrze, dostajemy ciekawe propozycje zleceń, mamy fajną ekipę i świadomych klientów, którzy wiedzą, że jak się chce mieć coś porządnego, to nie da się szybko i tanio.

I ostatnie pytanie – jakie są najważniejsze porady, jakich mogłaby Pani udzielić początkującym przedsiębiorcom?

Po pierwsze – jak wspomniałam wcześniej – nigdy nie konkurować cenami. To droga do bankructwa. Trzeba znać swoją wartość i jeśli klient nie chce za to zapłacić, zawsze znajdzie się inny. Ewentualnie można się zastanowić, czy na pewno dobrze się pokazało korzyści ze współpracy i następnym razem lepiej je przedstawić. Z doświadczenia wiem, że klienci często wracają, kiedy przeżyją rozczarowanie z kimś innym. Dlatego jeśli jesteśmy dobrzy w tym, co robimy, to zawsze znajdzie się klient.

Kolejna sprawa, nigdy nie należy patrzeć na zlecenie przez pryzmat pieniędzy, nawet jeśli w danej chwili bardzo ich potrzebujemy. Nie dajmy się wciągnąć w jakieś kosmiczne warunki w umowie i pracę po nocach po to tylko, by zarobić parę groszy.

Ponadto starajmy się przede wszystkim doradzać klientowi, pomagać mu i proponować rozwiązanie, które sami uważamy za najlepsze, nawet jeśli możemy przez to stracić zlecenie. Lepiej jest być fair, niż zaszkodzić klientowi i sprawić, ze wyda pieniądze w błoto. Mądry klient wyczuje, że chcemy dla niego dobrze. Zawsze też szukajmy kolejnych klientów, nawet jeśli teraz jesteśmy zawaleni robotą – żeby nigdy nie musieć na własnej skórze przeżyć zastoju w biznesie, bo to ciężki kawałek chleba. Jak to mówią: lepiej zapobiegać, niż leczyć.

Otaczajmy się też ludźmi mądrzejszymi od siebie, bo można się wiele od nich nauczyć i dostać porządnego kopa motywacyjnego. Dużo by jeszcze tak wymieniać, ale to chyba najważniejsze, co mogę tak na szybko powiedzieć.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

8 sierpnia 2014     Wywiady