Uczciwość i zaufanie są najważniejsze.
Wywiad z Piotrem Kornasiewiczem

Uczciwość i zaufanie są najważniejsze

Rozmowa z Piotrem Kornasiewiczem, właścicielem firmy Promaxx

Maciej Bielak: Dlaczego w ogóle został Pan przedsiębiorcą? Z czego wynikał taki wybór drogi życiowej?

Piotr Kornasiewicz: Tuż przed rozpoczęciem studiów na AGH, dostałem od znajomego propozycję wyjazdu do Londynu, z której skorzystałem. Wiedziałem, że na ukończenie studiów znajdę jeszcze czas. Wyjechałem raczej z ogromnej ciekawości tego, jak wygląda tam życie, niż z braku pieniędzy, ale z drugiej strony bardzo chciałem stać się niezależny. Podobnie jak większość mężczyzn, którzy przyjeżdżają do Londynu, zatrudniłem się na budowie. To był czysty przypadek, bo ten znajomy, o którym mówiłem, sam w tym siedział i mówił, że w budowlance można dobrze zarobić. Bardzo szybko uczyłem się nowych umiejętności podczas pracy na budowie, z tygodnia na tydzień czułem się coraz pewniej, więc któregoś dnia nazwałem samego siebie fachowcem i poszukałem sobie kolejnej pracy, która była lepiej płatna, a po roku założyłem swoją działalność gospodarczą. To była jednoosobowa działalność – nie zatrudniałem ludzi, tylko dobierałem sobie podwykonawców.

To była firma budowlana?

Tak, to od początku była firma budowlana.

Obecnie jest Pan właścicielem krakowskiej firmy remontowej Promaxx. Dlaczego zdecydował się Pan wrócić do Polski?

Z dwóch powodów. Pierwszy to powód osobisty – związałem się z kobietą, która mieszkała w Polsce. Drugim powodem było to, że ja nigdy w Polsce nie pracowałem, spędziłem 5 lat w Londynie i 2 lata w Oksfordzie gdzie spotykałem ludzi, którzy narzekali, jak to w Polsce jest źle. Tyle się tego nasłuchałem, że w końcu postanowiłem zobaczyć, czy w Polsce faktycznie jest tak źle, jak ludzie mówili.

Kiedy wróciłem do Polski, stwierdziłem, że chcę spróbować czegoś innego niż budowlanka. Mogłem w każdej chwili wrócić do tej branży, bo z Anglii przywiozłem nie tylko doświadczenie, ale i sporo sprzętu. Jednak wtedy chciałem spróbować czegoś innego. Dlatego po powrocie do Polski założyłem jednoosobową działalność i przez pewien okres byłem podwykonawcą firmy Miliony.TV, dla której pozyskiwałem reklamodawców na ekrany LED w województwie śląskim. Firma ta rozwijała się wtedy w dobrą stronę, ale zrezygnowałem z pracy dla tej firmy i wróciłem do budowlanki. Tak powstał Promaxx.

Jak wyglądały początki Pańskiej działalności?

Działalność rozpocząłem w Krakowie, bo chciałem mieć dostęp do większej liczby klientów. Początkowo promowałem się w ten sposób, że zostawiałem ulotki w kilku upatrzonych przez siebie miejscach. Zarwałem też parę nocy, żeby zbudować firmową stronę internetową, ponieważ nie chciałem za to płacić. Może nie wyglądała ona wtedy specjalnie profesjonalnie, ale na start to wystarczyło. Przeszedłem też kilka kursów internetowych dotyczących pozycjonowania i szkoleń na temat reklamy. Postarałem się też o to, żeby w internecie pojawiły się dobre opinie o mojej firmie. No i oczywiście troszczyłem się o to, żeby jakość usług wykonywanych przez Promaxx była jak największa.

Wcześniej prowadził Pan podobną firmę w Anglii. Czy mógłby Pan wyjaśnić, jakie są najważniejsze różnice między rynkiem budowlanym w Polsce i w Anglii?

W mojej opinii w Polsce zarówno klienci, jak i firmy za bardzo skupiają się na tym, żeby konkurować ceną (choć obecnie zaczyna się to normować). W Anglii podobało mi się to, że bardziej kalkulowało się czas – szacowało się, ile czasu trzeba poświęcić, żeby wykonać zlecenie na odpowiednio wysokim poziomie, i ten czas był przeliczany na pieniądze. Dzięki temu w Anglii było więcej „złotych strzałów” – w ciągu roku robiło się 2-3 duże zlecenia, które pozwalały utrzymać firmę. W Londynie usługa kosztuje tyle i tyle, wiemy z kim współpracujemy i wiemy, za co płacimy.

W Anglii było też łatwiej i taniej prowadzić działalność. Weźmy np. ZUS: w Anglii podstawowe ubezpieczenie, jakie płaciłem, zamykało się w kwocie – w przeliczeniu – 70 zł miesięcznie, a w Polsce jest to ponad 1000 zł. Anglia ma też korzystniejsze podatki (np. stawka VAT w Anglii wynosi 15%).

Rozumiem. Branża budowlana uchodzi za jedną z najtrudniejszych ze względu na bardzo dużą konkurencję na tym rynku. Jak udaje się Panu skutecznie rywalizować z konkurencyjnymi firmami? Na czym Promaxx opiera swoją przewagę konkurencyjną?

Przede wszystkim dużą wagę przywiązuję do jakości świadczonych usług. Klienci to doceniają, bo często gdy mój zespół wykona jakieś zlecenie, to klienci od razu mówią, że dawno nie widzieli tak dobrze działającej ekipy. Później ta opinia roznosi się pocztą pantoflową.

Ale ja niespecjalnie myślę o tym, żeby z kimkolwiek konkurować. Nie mam nic przeciwko temu, żeby inne firmy wykonywały ze mną jakieś zlecenie, żeby te prace były podzielone. Zawsze jestem otwarty na inne firmy, a czasem nawet polecam moim klientom usługi innych osób, nawet tych, które zajmują się dokładnie tym samym, co ja. Niech inni też sobie zarobią. Bardzo dużo bezinteresownie pomagam innym ludziom, a ta pomoc później do mnie wraca, bo np. inna firma chce się zrewanżować i proponuje mi jakieś zlecenie albo ludzie, którym kiedyś pomogłem, później pomagają mi, kiedy sam potrzebuję pomocy. To jest taka moja recepta – dobrze żyć, współpracować z innymi i dzielić się tym, co się ma.

Jakimi wartościami kieruje się Pan w biznesie?

Przede wszystkim szczerością, etyką i uczciwością. Jak ustalę z klientem cenę usługi, to ta cena się nie zmienia. A jeśli okaże się, że zakres robót jest znacznie większy, niż wydawało się na początku, to nawet jeśli cena się zwiększy, to odpowiednio wcześnie poinformuję o tym klienta. Poza tym nie zaskakuję dodatkowymi kosztami, wręcz przeciwne – staram się w ramach podanej ceny zrobić klientowi coś ekstra, żeby klient pozostał zadowolony.

Do tego dochodzi jeszcze zaufanie, bo w biznesie zaufanie jest najważniejsze. Nie oznacza to jednak, że trzeba ślepo wierzyć ludziom, bo na tym też już się przejechałem (np. nie zabezpieczyłem się konkretną umową, a kontrahent mi nie zapłacił).

Co uważa Pan za swoje dotychczasowe najważniejsze biznesowe zwycięstwo?

Jeszcze chyba nie mam takiego zwycięstwa. Jeszcze na nie pracuję.

Co z kolei uważa Pan za swoją największą porażkę w biznesie?

Największej porażki też jeszcze nie zaznałem. Były ciężkie chwile (np. niewypłacenie pieniędzy przez zleceniodawcę), ale z pozytywnym podejściem udało się z nich wyjść. Takie drobne codzienne porażki się zdarzały, ale dość szybko wychodziłem na prostą.

Jakie ma Pan plany biznesowe na najbliższą przyszłość?

Chcę, żeby Promaxx funkcjonował tak, jak w tej chwili, ale zależy mi na tym, żeby rozwijał się w takim kierunku, jaki wskazał mi Paweł Królak na szkoleniu Coraz Lepszej Firmy. Skupiam się głównie na budowie zespołu – chciałbym, żeby zespół był kompletny, a pracujące w nim osoby wzajemnie się uzupełniały. Ten zespół już fajnie działa, ale chciałbym, żeby działał jeszcze fajniej. Natomiast docelowo chciałbym popróbować innych branż, np. pójść w kierunku e-biznesu.

I ostatnie pytanie. Jakie są najważniejsze porady, jakich udzieliłby Pan początkującym przedsiębiorcom?

Po pierwsze – zacząć działać! Bez działania nie ruszy się z miejsca. Po drugie – skupiać się na tym, żeby wyróżniać się wśród konkurencji. Po trzecie – być szczerym i grać w otwarte karty. Powtórzę raz jeszcze: „Uczciwość i zaufanie są najważniejsze”. A później trzeba zbierać kontakty, dbać o wysoką jakość wykonywanych usług – i wszystko zadziała.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

13 marca 2015     Wywiady