W biznesie najważniejsza jest pokora.
Wywaid z Kubą Nagórskim

W biznesie najważniejsza jest pokora

Rozmowa z Kubą Nagórskim z firmy Abyss Glass

Maciej Bielak: Jak określiłby Pan specjalizację firmy Abyss Glass?

Kuba Nagórski: Specjalizujemy się w lustrach interaktywnych, tzw. smart mirrors. Dzielimy nasze działania na cztery podstawowe obszary. Największym jest wsparcie działań marketingowych i sprzedażowych. Drugi obszar to edukacja, czyli wykorzystanie narzędzia jako technologii, która pozwala się lepiej uczyć. W tej chwili wdrażamy ze start-upem z Poznania projekt dotyczący nauki mycia zębów, który można wykorzystać w przedszkolu czy w domu. Trzeci obszar to design, czyli uatrakcyjnianie przestrzeni, w której lustro się znajduje. No i wreszcie czwarty obszar – rozrywka. Docelowo chcemy, żeby lustro było wykorzystywane w klubach muzycznych, do robienia gier multimedialnych, wyświetlania wizualizacji itd.

Dziękuję za to wyjaśnienie. A jak narodziła się idea lustra interaktywnego?

W bardzo dużym skrócie – kiedyś mój wspólnik Arek Adamek przez przypadek natrafił na prototyp takiego produktu, bodajże na holenderskiej stronie z nowinkami technologicznymi. Zaczął sprawdzać, czy można gdzieś kupić takie urządzenie, bo chciał mieć takie lustro w swoim domu. Okazało się, że w tamtym czasie nikt nie doprowadził tego produktu do takiego stanu, żeby móc go sprzedawać. Wtedy stwierdził, że może warto spróbować samemu stworzyć i sprzedawać takie lustra.

Jak wyglądały początki firmy?

Firmę założyły trzy osoby: Arek i dwóch Jakubów: Jakub Rawicki i Jakub Kapuścik, specjaliści od hardware'u i software'u. Później do firmy dołączyły jeszcze dwie osoby: Marcin Motyka (specjalista od PR-u i osoba mocno zakorzeniona w handlu) i ja jako ekspert od wsparcia biznesowego i marketingowego, ponieważ zajmuję się tym na co dzień (mam własną agencję marketingową, która realizuje międzynarodowe projekty).

Przed chwilą wspomniał Pan o różnych zastosowaniach lustra Abyss Glass, ale mnie najbardziej zainteresowało zastosowanie marketingowe. Mógłby Pan wyjaśnić, jak w praktyce można wykorzystać lustro interaktywne do wsparcia działań marketingowych?

Jasne. Pierwszą rzeczą, jaka rzuciła nam się w oczy, było to, że lustro w naturalny sposób przyciąga ludzki wzrok. Jeśli przechodzimy koło lustra, to siłą rzeczy w nie spoglądamy. To chyba taka ludzka próżność. Natomiast w działaniach marketingowych jest dokładnie odwrotnie – nasz mózg zaczął funkcjonować w ten sposób, że raczej odwracamy wzrok od reklam czy komunikatów marketingowych. W nauce określa się to jako „ślepotę banerową”. I stwierdziliśmy, ze skoro z jednej strony ludzie uciekają od tradycyjnych reklam, a z drugiej lustro przyciąga ich wzrok, to jesteśmy w stanie odwrócić to zjawisko i sprawić, żeby ludzie znowu patrzyli na komunikaty marketingowe.

Oprócz tego nasze lustro daje dużo możliwości tworzenia contentu, czyli treści. Na standardowym wyświetla reklamowym wyświetla się komunikat, a na lustrze wyświetla się nasze odbicie. Kiedy my to połączyliśmy, to pojawiła się możliwość tworzenia contentu, który wchodzi w interakcję z odbiorcą, czyli odbiorca staje się częścią komunikatu, który wyświetla się na lustrze., np. widzi siebie korzystającego z produktu. Ostatnio wprowadzamy do naszego lustra coraz więcej elementów interaktywnych, np. czujniki, które potrafią rozpoznać sylwetkę człowieka, nałożyć na nią coś, animacja jest w stanie powtórzyć gesty, które człowiek wykonuje itd. Pracujemy też nad innymi rozwiązaniami, np. płatnościami przez lustro.

A jak to fizycznie wygląda – czy to jest lustro, które wisi w jednym miejscu, czy jest to produkt bardziej mobilny?

To już zależy od konkretnego klienta. Niektórzy chcą, żeby takie lustro wisiało gdzieś na stałe (np. teraz robimy wdrożenie w biurowcu, gdzie lustra mają być montowane na stałe w windach czy toaletach), a niektórzy klienci chcą mieć produkt bardzo mobilny, który mogą wykorzystywać w kampaniach marketingowych czy na targach.

Ile kosztuje takie lustro?

Jeżeli chodzi o dolną granicę, to jest to plus-minus 1300-1500 euro. Za taką cenę można kupić trzydziestokilkucalowe lustro z podstawowymi funkcjonalnościami. Natomiast górnej granicy nie ma.

Dlaczego?

Z prostej przyczyny – stawiamy na pełną customizację produktu, czyli szyjemy na konkretne zamówienie klienta. Jeśli klient zechce mieć lustro w złotej ramie wykładanej diamentami, to my mu taką zrobimy. I to nie jest żart, bo takie zapytania też do nas trafiają, np. z Bliskiego Wschodu, ale na razie nie chcemy wchodzić na tak dalekie rynki, bo jeżeli lustro się zepsuje za granicą, to dobrze by było mieć w takim kraju serwis, który je naprawi. W związku z tym na razie rozbudowujemy struktury w Polsce i krajach ościennych, a docelowo będziemy wchodzić na rynki bliskowschodnie i zachodnioeuropejskie.

Abyss Glass jest młodą firmą, więc spytam w ten sposób: kto stanowi Waszą grupę docelową i kto dotychczas interesował się produktami Abyss Glass?

Oba pytania są zasadne i na każde z nich odpowiem inaczej. Jeśli chodzi o naszą grupę docelową, to są to przede wszystkim klienci biznesowi, czyli klienci, którzy chcą kupić co najmniej kilka sztuk naszego produktu. Dopiero za jakieś półtora roku planujemy wdrożyć rozwiązania dla klientów indywidualnych, czyli takich, którzy są zainteresowani kupnem jednej sztuki do swojego domu. Natomiast jeżeli chodzi o klientów, którzy interesowali się naszymi produktami, to byli to klienci z branży HoReCa, branży modowej, branży motoryzacyjnej, branży FMCG, czyli firmy oferujące produkty pierwszej potrzeby, no i klienci z branży eventowej, którym oferujemy też możliwość wypożyczenia lustra na parę dni na konkretną imprezę, np. targi czy akcje marketingowe.

Rozumiem. To teraz parę pytań z innej beczki. Jakimi wartościami kieruje się Pan w biznesie?

Zależy mi na tym, żeby dostarczać bardzo dobrej jakości produkt, który jest w miarę przystępny dla klienta. Czyli zależy mi na tym, żeby klient był zadowolony i chciał do mnie wrócić, a nie na tym, żeby jak najwięcej na nim zarobić. Wierzę w budowanie biznesu organicznie, a nie rewolucyjnie.

Co uważa Pan za swój największy sukces biznesowy?

Największym moim sukcesem jest to, że mogę dawać pracę innym ludziom i pomóc im funkcjonować w tym dziwnym świecie. Takie sukcesy jak zrealizowane kampanie marketingowe też są ważne, ale cieszy mnie to, że mogę współpracować z ludźmi i pomagać im robić to, co chcą i pomagać im osiągać swoje cele. Może brzmi to patetycznie, ale tak jest.

W takim razie żeby było mniej patetycznie spytam Pana o to, co uznaje Pan za swoją największą porażkę.

To, że jeszcze nie do końca jestem w stanie radzić sobie z organizacją czasu i pracy. Mojej pracy wciąż jeszcze towarzyszy duży chaos, a Wiele procesów można by usprawnić. Moją porażką jest więc nieumiejętność poukładania wielu obszarów mojej aktywności w taki sposób, żeby były sprofesjonalizowane i zautomatyzowane. Szacuję, że ok. 30% swojego czasu pracy marnuję na rzeczy, których już dawno nie powinienem robić.

Na zakończenie poproszę Pana o wymienienie 3 porad, których udzieliłby Pan młodym przedsiębiorcom.

Najważniejszym elementem w biznesie jest pokora, czyli świadomość, że nie jesteśmy królami świata i dużo nam do tego brakuje. Druga rzecz to na pewno cierpliwość, bo znam sytuacje, w których ludzie rezygnowali z czegoś parę dni przed tym, jak mogli odnieść gigantyczny sukces. I trzecia rzecz – otwartość na innych. Czyli networking, networking i jeszcze raz networking, bo nic tak nie pomaga w biznesie jak znajomość dużej ilości ludzi, którzy są nam życzliwi.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

3 czerwca 2016     Wywiady