Warto iść za swoimi zainteresowaniami.
Wywiad z Tomaszem Samułą

Warto iść za swoimi zainteresowaniami

Rozmowa z Tomaszem Samułą, właścicielem pracowni płatnerskiej Tomala

Maciej Bielak: Dlaczego w ogóle zdecydował się Pan założyć własną działalność?

Tomasz Samuła: Moim impulsem do działania nie było to, że chciałem założyć własną działalność gospodarczą, a raczej to, że chciałem wykonywać zawód płatnerza. A w takiej sytuacji założenie własnej działalności było koniecznością, bo płatnerz jest tak rzadkim zawodem, że praktycznie nie można się u nikogo zatrudnić w tym zawodzie. Tak że własna działalność to nie był mój cel. To było narzędzie do tego, żebym mógł być płatnerzem. Taka była hierarchia ważności w moim przypadku.

A dlaczego zamarzył się Panu akurat zawód płatnerza?

Dzięki uczestnictwu w grupie rekonstrukcyjnej. Dzisiaj ruch rekonstrukcyjny jest dosyć popularny, ale kiedyś, w okolicach 1995 r., tych grup rekonstrukcyjnych było niewiele. Przez przypadek trafiłem do jednej takiej grupy, która zawiązała się w Lublinie. Byłem młody i towarzystwo też było młode, a każdy z nas marzył, żeby mieć zbroję i miecz, ale kupno odpowiedniego sprzętu było praktycznie niemożliwe. Ja też bardzo chciałem mieć zbroję i z konieczności spróbowałem wykonać ją samodzielnie. Stopniowo zacząłem uświadamiać sobie, że mam talent w tej dziedzinie, więc postanowiłem rozwijać swoje predyspozycje i talenty. Dlatego założyłem pracownię płatnerską Tomala.

Rozumiem. Czy ta działalność wymagała od Pana posiadania dużego kapitału początkowego?

Nie. Ale myślę, że przy małej, nietypowej działalności wszystko zaczyna się od tego, że ktoś Ci pomoże – ktoś z rodziny i znajomych trochę Cię wesprze itd. Ja też trafiłem do kręgu ludzi, którzy interesowali się takimi rzeczami i tak się ułożyło, że ktoś mi udostępnił miejsce, w którym mogłem założyć pracownię. To było bardzo ważne, bo znalezienie miejsca na taką działalność jest sporym problemem chociażby dlatego, że jest to praca związana z hałasem. A mnie ktoś zaoferował takie miejsce, dzięki czemu mogłem się uczyć. I to był mój kapitał. Nauka profesjonalnego wykonywania zawodu płatnerza jest bardzo długa i nie wyobrażam sobie, żeby zacząć tę działalność w konwencjonalny sposób, czyli zgromadzić jakiś kapitał, kupić gotowe narzędzia i po iluś miesiącach liczyć na zyski. Ja uczyłem się kilka lat, zanim prace zaczęły mi jako tako wychodzić. Równocześnie przez te wszystkie lata gromadziłem odpowiednie narzędzia. Tak że wszystko było rozłożone w czasie. Jeszcze do tej pory urządzam swoją pracownię, ale już na troszeczkę innych zasadach niż na samym początku.

Wykonuje Pan elementy rycerskiego rynsztunku.

Tak, ale wyspecjalizowałem się w zbrojach. Mówię o tym, bo ludzie często myślą, że jeśli ktoś jest płatnerzem, to wykonuje i zbroje, i miecze. Natomiast są to dwie odrębne specjalizacje. Tak było kiedyś i byłoby dobrze, gdyby teraz też tak pozostało. Ja skupiam się na odtwarzaniu zbroi płytowych.

Jak rozumiem, to właśnie zbroje najczęściej zamawiają u Pana klienci.

Tak, z tym że do zbroi potrzebny jest hełm, więc siłą rzeczy robię także hełmy. Oczywiście wykonuję też drobne zlecenia, bo chcę poszerzyć swoją działalność i lepiej wykorzystać pracownię. Dlatego robię jakieś drobne rzeczy, które potrzebne są rekonstruktorom, ale traktuję to bardziej jako odpowiedź na potrzeby rynku i dodatkowy zarobek, a nie jako moją nową fascynację.

Rozumiem. A ile orientacyjnie kosztuje taka kompletna zbroja? Jakiego rzędu są to kwoty?

To jest dla mnie trudne pytanie, bo odtwarzam zbroje z różnych czasów, a w odniesieniu do konkretnej epoki termin „kompletna zbroja” oznacza co innego, a cena zbroi różni się w zależności od tego, z jakich elementów się ona składa. Ale odpowiadając na Pana pytanie – są to przedziały między 15–20 tys. zł a 30–40 tys. zł. Mówimy tu o zbroi z drugiej połowy XV w., która w całości okrywa rycerza blachą.

A ile orientacyjnie trwa wykonanie takiej zbroi płytowej?

Oczywiście nie ma reguły, ale nad jedną zbroją muszę pracować ok. 8 miesięcy. Kompletną zbroję ciężko jest wykonać w okresie krótszym niż pół roku. Ale mało kto zamawia kompletną zbroję, takie zamówienia pojawiają się u mnie najwyżej raz w roku. W większości wypadków realizuję zamówienia na zespoły elementów zbroi albo w ogóle na pojedyncze elementy, np. na hełmy.

Kto najczęściej korzysta z Pańskich usług?

Na początku moimi klientami byli w zasadzie tylko rekonstruktorzy, z tym że ja od początku nastawiałem się raczej na rynek zagraniczny. Obecnie rekonstruktorzy nadal stanowią większość moich klientów, ale coraz więcej zamawiają u mnie także kolekcjonerzy i muzea. Na ten rok mam tak zaplanowane prace, że więcej będę robił dla muzeów niż dla rekonstruktorów. Jestem na rynku dość długo i stałem się w jakimś stopniu rozpoznawalny, i nie ukrywam, że wielkim wyróżnieniem jest dla mnie to, że zamawiają u mnie coraz poważniejsi kolekcjonerzy i muzea.

Rozumiem. A na podstawie jakich źródeł odtwarza Pan wygląd zbroi?

W tej chwili najczęściej na podstawie zdjęć z internetu, bo często muzea i inni klienci przesyłają mi przez internet bardzo dokładne opracowania fotograficzne. Poza tym na forach dyskusyjnych można znaleźć dużo informacji na temat oryginalnych zbroi, które zachowały się w całości, albo ikonografii, na podstawie których można wykonać kopie. Kiedyś trudniej było zdobyć te informacje, bo trzeba było bazować na książkach czy albumach.

Oczywiście najlepiej jest pojechać do muzeum i obejrzeć oryginał, ale w naszym kraju zachowało się bardzo mało zbroi średniowiecznych. Zbroi z XVI i XVII w. jest nieco więcej, ale ja jestem rozpoznawalny głównie jako płatnerz, który robi zbroje z XV w. Oczywiście czasami uda mi się pojechać do jakiegoś zagranicznego muzeum i obejrzeć oryginalną, dobrze zachowaną zbroję, ale trudno sobie wyobrazić, żebym przy każdym zamówieniu wyjeżdżał za granicę, żeby sobie przestudiować oryginał.

Czy konkurencja na tym rynku jest duża?

I tak, i nie. Rynek się rozszerza, bo jest coraz więcej grup rekonstrukcyjnych, a wśród tych grup zaczęły nawet tworzyć się różne nurty. W tej chwili bardzo popularny jest nurt rycerstwa sportowego, czyli tzw. buhurty. Ludzie reprezentujący ten nurt nie są do końca rekonstruktorami, bo wprawdzie używają oni takiego sprzętu jak zbroja, ale ich interesuje przede wszystkim walka, rywalizacja i do tego dostosowują oni swój sprzęt, odrzucając szczegóły dotyczące wierności odtworzenia. Na przeciwstawnym biegunie jest nurt rekonstruktorski, w którym kładzie się nacisk na to, żeby sprzęt było wiernie odtworzony, włączając w to nawet technologię produkcji – nie ma mowy, żeby jakiś element zbroi był spawany.

Czyli z jednej strony rynek jest rozczłonkowany, więc konkurencji jest coraz więcej. Z drugiej strony wielu moich konkurentów, zwłaszcza tych młodszych i mniej doświadczonych, nastawia się na ten nurt sportowy, który jest obecnie bardzo modny. Ale mnie to w ogóle nie interesuje, ja nie przyjmuję zamówień na takie rzeczy. Jest też dużo ludzi, którzy chcą iść w takim kierunku jak ja, czyli w kierunku dokładnego odtwarzania zbroi. Ale to wymaga doświadczenia i wielu lat nauki, więc ciężko jest konkurować ze mną komuś, kto dopiero pojawia się na rynku.

Czyli, jeśli dobrze rozumiem, swoją przewagę konkurencyjną opiera Pan głównie na doświadczeniu i wiedzy o tej branży.

Tak. Klienci sami wiedzą, czego mogą spodziewać się po nowicjuszu, a czego po kimś doświadczonym.

À propos doświadczenia – ile lat Pan działa na rynku?

Usługi płatnerskie świadczę od 2000 r.

A jakimi wartościami kieruje się Pan w biznesie?

Trzeba być uczciwym. Jeśli się komuś coś obieca, to trzeba dotrzymać danego słowa. To jest naprawdę ważne. Myślę, że swoją dobrą opinię zbudowałem na tym, że dotrzymuję terminów. Zbroja to jest przedmiot, na którego wykonanie długo się czeka, czasem klient musi czekać nawet 12 miesięcy na to, aż zacznę pracę nad jego zleceniem. Ale jeśli mówię, że wykonam zamówienie na dany termin, to praktycznie zawsze udaje mi się go dotrzymać.

To też jest przewaga nad moją konkurencją, bo ludzie, którzy wykonują mój zawód, mają niestety opinię niesłownych. W tym zawodzie ciężko jest przewidzieć, ile czasu potrzeba na wykonanie danego elementu, bo czasami wykonanie czegoś zajmuje dwa razy więcej czasu, niż się planuje. Ale mnie do tej pory udało się dotrzymywać terminów i wydaje mi się, że to jest podstawa tej uczciwości i dobrej relacji z klientem.

Co uważa Pan za swój największy sukces w dotychczasowej działalności?

Myślę, że moim sukcesem jest to, że mam coraz bardziej wymagających klientów. Ta poprzeczka wciąż jest ustawiana coraz wyżej.

A za największą porażkę?

W związku z tym, że płatnerz to zawód nietypowy, bardzo trudno jest mi znaleźć pracownika. Mam chęć zwiększyć swoje możliwości wytwórcze, bo od dłuższego czasu zainteresowanie moimi usługami jest większe niż moje możliwości wytwórcze, ale ciężko jest mi zatrudnić kogoś, kto będzie umiał wykonywać ten zawód. Ciężko jest mi nawet znaleźć człowieka, który będzie miał jakieś podstawy do tego, żeby go dalej uczyć, bo w tym zawodzie umiejętności kowalskie czy ślusarskie muszą być połączone z dużą wiedzą historyczną i chęcią do studiowania kwestii teoretycznych. To jest moja porażka, bo z tego powodu ciężko jest mi zwiększyć produkcję.

I ostatnie pytanie. Jakie są najważniejsze rady, jakich udzieliłby Pan początkującym przedsiębiorcom?

Na pewno warto iść za swoimi zainteresowaniami. Jeżeli ma się wrażenie, że ma się jakiś talent, to warto go rozwijać, a w szczególności jeśli się widzi, że ten talent czy umiejętności mogą być ludziom potrzebne. Warto iść w tym kierunku, bo – nie oszukujmy się – większość ludzi nie osiąga sukcesu finansowego. A jeżeli będziemy wykonywać coś, co choć trochę sprawia nam satysfakcję, to w tym aspekcie mamy gwarancję jakiegoś sukcesu. Nawet jeżeli nie będzie to sukces finansowy, to jeśli będziemy w życiu robić coś, co lubimy, będziemy mogli szczęśliwie żyć. Z tym że musi to być powiązane z chęcią do pracy i z koniecznością jakichś wyrzeczeń, to jest oczywiste.

Zdjęcie: Marta Zgierska & Maciej Rukasz / kreatywni.lublin.eu

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

6 lutego 2015     Wywiady