Wierzę, że klient jest dobrym człowiekiem.
Wywiad z Grzegorzem Frątczakiem

Wierzę, że klient jest dobrym człowiekiem

Rozmowa z Grzegorzem Frątczakiem, trenerem biznesowym, specjalisty w zakresie zarządzania czasem

Maciej Bielak: Dlaczego zdecydował się Pan zostać przedsiębiorcą? Skąd taki wybór drogi życiowej?

Grzegorz Frątczak: Parę lat temu zastanawiałem się, jak sobie wyobrażam swoje dalsze życie. Miałem wtedy okres przemian i szukałem różnych pomysłów na siebie. Przeczytałem książkę Briana Tracy'ego Plan lotu, w której autor pisał o planowaniu dalekosiężnym. Zainspirowała mnie ona do stworzenia własnej wizji tego, gdzie chciałbym się znaleźć za 5 lat – chciałem mieć rodzinę, wolność i swobodę w podejmowaniu decyzji, czas dla siebie i dla rodziny, itd.

Pracowałem wtedy w korporacji i praca od 8.30 do 17.30 (plus dojazdy) nie wpisywała się w tę wizję. Nie pozwalała mi osiągnąć tego, co bym chciał. To był główny powód, dla którego powiedziałem sobie: „Muszę mieć własny biznes”. To był początek. Później zacząłem szukać różnych pomysłów na biznes.

Wśród tych pomysłów znalazły się szkolenia z zarządzania czasem. Dlaczego właśnie na tę branżę Pan się zdecydował?

Na początku miałem dwa pomysły. Pierwszym była szkoła dla rodziców o wychowaniu dzieciaków. Bardzo mi się podobała metoda dr Thomasa Gordona i stwierdziłem, że będę według niej szkolił rodziców. Okazało się jednak, że ktoś już wykupił licencję na Polskę. Byli to przedsiębiorcy, którzy mieli zupełnie inny model biznesowy niż ten, który ja stosowałem, więc się nie dogadaliśmy.

Byłem zmuszony szukać czegoś innego i skupiłem się na drugim pomyśle, czyli consultingu w zakresie poprawy i optymalizacji różnych procesów. Z czasem okazało się, że to nie jest do końca to, co chciałbym robić. Miałem za małe doświadczenie, a konkurencja była duża, więc znowu nastąpiła weryfikacja planów.

Skupiłem się wtedy na trzecim pomyśle, czyli zarządzaniu sobą w czasie – chciałem wspierać moich klientów w tej sferze. Nie miałem zielonego pojęcia, czy będą to treningi, consulting, czy coaching, ale odchodząc z korporacji, wiedziałem, że chcę coś takiego robić. Po drodze przyszło mi do głowy, że potrzebuję jakiegoś produktu na wejście do dużych firm – wiedziałem, że tam są środki i zapotrzebowanie na takie usługi, bo wywodzę się z korporacji. Stworzyłem portale bezwzrokowego pisania (piskle.pl i bezwzrokowo.pl), na których uczę bezwzrokowego pisania w formie e-learningu.

Tworzyłem te portale przez rok. W międzyczasie okazało się, że choć pisanie bezwzrokowo to umiejętności jak najbardziej potrzebne i wszyscy mi mówili, że chcą to robić, to jednak niewiele osób chciało za to zapłacić. Kiedyś na swoich studiach MBA usłyszałem, że jeżeli robisz badania marketingowe i pytasz klientów, czy potrzebują jakiegoś produktu, to wszyscy mówią: „Tak, chcemy, chcemy”. Ty zaczynasz wdrażać ten produkt, ale gdy przychodzi co do czego, to ludzie nie chcą za to zapłacić. I ja spotkałem się właśnie z taką sytuacją. Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, zacząłem kierować się w stronę indywidualnych konsultacji zarządzania czasem. I wtedy zauważyłem, że na te usługi jest zapotrzebowanie i ludzie chcą za to zapłacić.

W czym Pańskie szkolenia są lepsze od konkurencji? Na czym opiera Pan swoją przewagę konkurencyjną?

Na rynku jest bardzo wielu trenerów, ale kilka razy spotkałem się z taką sytuacją, że trener mówił o zarządzaniu czasem, ale nie żył tym, o czym mówił i tak naprawdę nie było widać, że on to też stosuje. Mnie wyróżnia to, że zarządzanie sobą w czasie, produktywność i efektywność są moją wewnętrzną pasją. Uwielbiam robić rzeczy coraz lepiej, coraz doskonalej, w najlepszy możliwy sposób – ja po prostu tym żyję. To właśnie dlatego moi klienci mówią, że jestem wiarygodny i potrafię ich zainspirować do pewnych rzeczy. Bo zarządzanie sobą w czasie to nie tylko wiedza – tak naprawdę to wewnętrzna przemiana.

Dla porównania – jeśli mamy np. nauczyć się marketingu, to jest to przede wszystkim wiedza (np. o tym, jak mam opublikować post na Facebooku, żeby on się spodobał ludziom i żeby chcieli oni przesyłać go dalej). Generalnie wystarczy przeczytać parę książek i można to stosować.

Natomiast zarządzanie sobą w czasie to z jednej strony wiedza, ale z drugiej strony – jak już wspomniałem – są to wewnętrzne zmiany. I to już nie jest łatwe, tego się nie da zrobić na dwudniowym szkoleniu. Dlatego często zachęcam moich klientów, żeby rozbić te szkolenia na dłuższy czas. Jak robię szkolenia dla firm, to zazwyczaj jest to cykl 4-5 spotkań, które odbywają się co 2 tygodnie, a na każdym spotkaniu robimy tylko jedną rzecz.

Treści, które przekazuję, sprawdziłem najpierw na sobie. W obecnej fazie rozwoju, na którym jest moja firma, dysponuję już bogatym doświadczeniem, że względu na dużą liczbę przeszkolonych klientów.

À propos klientów – kto jest najczęstszym odbiorcą Pańskich szkoleń?

Mam dwie oferty: do klientów indywidualnych i grupowych, czyli coaching indywidualny i szkolenia. Moimi klientami indywidualnymi są przede wszystkim właściciele małych i średnich firm i menedżerowie w korporacjach, a nawet prezesi dużych firm (np. banków). Natomiast szkolenia grupowe to szkolenia dla pracowników firm. Zazwyczaj jest tak, że ja szukam klientów indywidualnych, a ci klienci dają mi później zlecenia grupowe. Dla mnie jest to też potwierdzenie wysokiej jakości i skuteczności moich szkoleń. Jeśli klient poleca mnie dalej, co więcej, jeśli chce, żebym ja poprawił produktywność i efektywność całej kadry w firmie, to coś to oznacza, prawda? A biznesmeni – oni potrafią liczyć pieniądze, więc moje szkolenia zwyczajnie im się opłacają, inwestycja się zwraca.

Na stronie ProjektantCzasu.pl pisze Pan, że efektem współpracy dla Pańskich klientów jest zwiększenie wartości godziny ich pracy. Dlaczego zwraca Pan uwagę głównie na ten element?

Moi klienci to przede wszystkim właśnie przedsiębiorcy – ludzie, którzy cenią swój czas. Dla nich ma on wymierną wartość finansową. Jeśli oni potrafią zaoszczędzić ten czas albo zrobić dwa razy więcej w tym samym czasie, to jest to dla nich zysk. To z jednej strony, a z drugiej – pewnie Pan zauważył, że odwołuję się do bólów moich klientów. Te bóle to brak czasu dla siebie, dla swojej rodziny, płacenie zbyt wysokich kosztów związanych z realizacją celów. Ja wierzę, że nie trzeba pracować cały czas, aby te cele osiągnąć. Pokazuję inną drogę: jak pracować krócej, żeby mieć czas dla siebie i dla rodziny, a jednocześnie osiągać swoje cele.

Co według Pana jest niezbędne do tego, by skutecznie zarządzać czasem?

Chęć ciągłego doskonalenia się, otwartość na eksperymentowanie i wytrwałość. Cały czas świat się zmienia, cały czas my się rozwijamy, cały czas nasze otoczenie się zmienia. I nawet jeśli coś działało przez ostatni rok, to może się okazać, że od jutra może nie działać, bo zmieniliśmy pracę, miejsce, dziecko się urodziło... Trzeba eksperymentować i sprawdzać, co jest dla nas najlepsze, bo technik jest bardzo dużo, natomiast trzeba je dostosować do nas.

A czy Pańskim zdaniem Polacy dobrze radzą sobie z zarządzaniem czasem?

To zależy, kogo z kim będziemy porównywać i kto będzie to oceniać. Ja raczej widzę to tak, że ludzie szukają różnych sposobów, by produkować i zarabiać więcej. Jedną z tych metod jest lepsza produktywność i efektywność. Ja uważam, że w tym tkwi olbrzymi potencjał.

Można znaleźć dwoje ludzi, którzy produkują tyle samo w tym samym czasie. Jeden zarabia 100 zł i drugi zarabia 100 zł, ale jednemu z nich to wystarcza, a drugiemu nie. To klient widzi, czy chce jeszcze lepiej zarządzać czasem, żeby osiągać jeszcze lepsze rezultaty.

Z tego co ja widzę, to dużo ludzi ponosi wielkie koszty związane z realizacją własnych celów czy marzeń. I jeśli to potraktujemy jako wyznacznik tego, czy mają oni wyzwanie w postaci lepszego zarządzania czasem, to myślę, że jest tu dużo do zrobienia. Ale ja nigdy nie oceniam, czy ktoś dobrze zarządza czasem, czy nie, bo to zależy od tego człowieka. Jeśli on chce lepiej zarządzać swoim czasem, to znaczy, że warto nad tym pracować.

Jakimi wartościami kieruje się Pan w biznesie?

Przede wszystkim otwartością, uczciwością i zaufaniem. To są wartości, które mi przyświecają we współpracy z klientami. Z tego powodu, gdy współpracuję z klientem indywidualnym, wierzę, że on jest dobrym człowiekiem. Dlatego klient dostaje ode mnie gwarancję satysfakcji i w każdej chwili może zażądać zwrotu pieniędzy za moje usługi. Ufam, że klient tego nie wykorzysta tylko dlatego, że ma taką szansę.

Co uważa Pan za swój największy sukces w biznesie?

Zdobycie zaufania moich klientów. Każdy klient, który mi zaufa i chce ze mną współpracować, to mój mały sukces. A duże sukcesy to współpraca z właścicielami dużych firm czy prezesami w dużych spółkach. Są to sukcesy, ponieważ oznacza to, że osiągnąłem taki poziom, że największe firmy chcą ze mną współpracować.

Rozumiem. To teraz dla równowagi... Co było Pańską największą porażką biznesową?

Zbyt długie angażowanie się w rozwój portali Piskle.pl i Bezwzrokowo.pl. Byłem wtedy na początku swojej drogi zawodowej i tak naprawdę nie traktuję tego w kategoriach porażki, ale raczej nauki. No, ale jeśli Pan pyta o porażkę, to niech już tak zostanie.

Jakie ma Pan najbliższe biznesowe plany na przyszłość?

W moich planach jest firma coachingowo-szkoleniowa z 10 trenerami. Chciałbym, żeby to była najbardziej rozpoznawalna firma zajmująca się produktywnością i efektywnością osobistą w Polsce.

I ostatnie pytanie – jakie są 3 najważniejsze porady, jakich mógłby Pan udzielić początkującym przedsiębiorcom?

Po pierwsze – bądź gotów na zmianę siebie i korzystaj z porad ekspertów biznesu czy psychologii. Po drugie – wytrwale dąż do przodu i nie poddawaj się. A po trzecie – nie oszukuj się. Potrafimy się nieźle oszukiwać co do rzeczywistości, która nas otacza i brnąć w pewne rzeczy, w które nie ma sensu się angażować. Nie zawsze jesteśmy w stanie je dostrzec, dlatego warto mieć jakiś mastermind, czy kolegów i współpracowników. Nie jest ważne to, że nie jesteśmy idealni, ważne by sobie z tym radzić.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

5 września 2014     Wywiady