Zawsze trzeba umieć sobie powiedzieć:.
Wywiad z Mateuszem Wojczakowskim

Zawsze trzeba umieć sobie powiedzieć:

Rozmowa z Mateuszem Wojczakowskim, właścicielem platformy Pakamera.pl

Maciej Bielak: Dlaczego w ogóle zdecydował się Pan zostać przedsiębiorcą?

Mateusz Wojczakowski: Moje wykształcenie związane jest z biznesem – skończyłem Szkołę Główną Handlową. Po tej szkole są dwie możliwe drogi kariery: albo praca w korporacji, albo praca na własny rachunek. Swoje pierwsze kroki zawodowe stawiałem w korporacjach i w pewnym momencie doszło do mnie, że to nie jest moje powołanie, że ciężko znoszę wykonywanie cudzych poleceń, i dziełem przypadku rozpocząłem własną działalność.

Dlaczego dziełem przypadku?

Dlatego, że moją pierwszą – i jedyną jak dotąd – firmą, jest Pakamera, która powstała jeszcze w trakcie moich studiów i tak naprawdę nie wiązałem z nią większych nadziei. To był swojego rodzaju eksperyment – miałem dużo wolnego czasu, pojawił się szalony pomysł, że otworzymy taką platformę. I jakoś tak się to potoczyło, że firma przetrwała i funkcjonuje już prawie dziesięć lat. Tak że nie było dużego ciśnienia, nie było żadnego biznesplanu, wielkich założeń i celów do zrealizowania, a firma rozwijała się w sposób organiczny. Ale w tym momencie nie wyobrażam sobie, żebym mógł realizować się zawodowo w inny sposób.

Rozumiem. A dlaczego zdecydował się Pan założyć platformę oferującą wyroby typu handmade, zrzeszającą niezależnych projektantów? Dlaczego właśnie ta branża?

Pakamera powstała w 2005 r. To był w polskiej przedsiębiorczości odpowiednik lat 90., tyle że w internecie. Wtedy naprawdę można było wystartować z przysłowiową złotówką w kieszeni. Pakamera jest tego najlepszym przykładem. Tworzyłem ją z moją obecną żoną, wówczas studentką weterynarii. Z tego co pamiętam, wydaliśmy 100 zł na domenę internetową i to były wszystkie nakłady, jakie były konieczne, żeby taki biznes powstał. W dzisiejszych czasach już jest niemożliwe, żeby coś takiego powtórzyć, i chyba te niskie bariery wejścia były dla nas przekonywające.

A skąd wziął się pomysł? Za tym kryje się grubsza historia. Byliśmy kiedyś z żoną na wczasach i żona upatrzyła sobie jakąś torebkę z kotem, ale nie było jej stać na zakup na miejscu. Wróciła do Polski i zainspirowana tym pomysłem sama sobie taką torebkę wykonała. Torebka cieszyła się dużą popularnością u niej na wydziale i okazało się, że są inni ludzie, którzy również w jakiś sposób odczuwają głód tworzenia rzeczy, które są niedostępne w Polsce. Naturalną koleją rzeczy było otwarcie takiego biznesu w internecie, bo wtedy internet był miejscem, w którym można było startować z zerowym kapitałem i zerowym doświadczeniem, a odbiorcy stron internetowych też nie byli wtedy tak wymagający jak obecnie. Wystarczyło mieć nieskomplikowaną stronę, która świeciła w internecie, a użytkownicy mieli do niej zaufanie. I tak własnymi siłami otworzyliśmy własną stronę. Kiedy biznes nam rozkwitł, a stało się to dość szybko, strona przeobraziła się w bardziej profesjonalny serwis.

Jakie dokładnie produkty można znaleźć na Pakamerze?

Jest to jedna ze stron, na której jest praktycznie wszystko. My w tym momencie mamy 600 000 pozycji. Mamy jednak wspólny mianownik dla wszystkich produktów – wymogiem jest, żeby wszystkie te rzeczy były wykonane ręcznie, żeby były niestandardowe i żeby nie była to produkcja masowa. To jest nasz główny cel. To są to takie produkty jak odzież, zabawki dla dzieci, biżuteria, artykuły dla wnętrz, zegarki, okulary... Są polskie marki, które wykonują np. oprawki z drewna czy zegarki z drewna. To są absolutnie niesztampowe produkty i to jest ten wspólny mianownik.

Rozumiem. A jest Pan w stanie powiedzieć, które z nich sprzedają się najlepiej?

Są stałe pozycje, które zawsze cieszą się zainteresowaniem. Pakamera wyrosła na ręcznie robionej biżuterii. Swojego czasu był szał na tego typu wyroby. Ta moda już odeszła. W tym momencie na topie są ubrania, np. bluzy z kolorowymi printami czy koszulki z hasłami. Są też produkty, które zawsze cieszyły się popularnością, takie jak maskotki dla dzieci, namioty dla dzieci, różnego rodzaju domki itd. Tak że ciężko jest wyłonić jedną grupę, która jest naszym absolutnym bestsellerem, ale na pewno można do niej zaliczyć te artykuły, o których powiedziałem.

Powiedział Pan, że Pakamera zrzesza niezależnych producentów oferujących wyroby typu handmade. Jak Pan dobiera tych producentów?

Początkowo sami pracowaliśmy na to, żeby takie osoby pozyskać. W 2005 r. nie było ich dużo, bo ten rynek w Polsce praktycznie nie istniał. Tak że w jakiś sposób czujemy się ojcami tego rynku, który rozwijał się razem z nami. Wiele marek wyrosło dzięki współpracy z nami. Natomiast w tym momencie jest tak, że marki same się do nas zgłaszają. W ogóle zwiększyła się świadomość twórczości niemasowej. W tym momencie to już nawet nie jest rękodzieło, bo osoby, które to wytwarzają, zakładają profesjonalne marki z pełną identyfikacją wizualną i strategią marketingową, tak że są to podmioty, które podchodzą do tej działalności zupełnie inaczej niż ich odpowiednicy jeszcze kilka lat temu.

Tak że teraz producenci sami się do nas zgłaszają. Średnio mamy ok. 5 takich zgłoszeń dziennie, a na podstawie naszych subiektywnych kryteriów przyjmujemy do współpracy 2-3 marki na tydzień. Podaż na te produkty jest więc duża i nie musimy już sami werbować takich projektantów.

Rozumiem. A jakie korzyści mają producenci, którzy z Wami współpracują?

Przede wszystkim platformy takie jak Pakamera dają im możliwości szerszego zaistnienia w świadomości klientów, bo mamy zbudowaną bardzo dużą bazę klientów, którzy są „sfokusowani” na tego typu twórczość. Producenci są świadomi, że dzięki temu docierają do swojej grupy docelowej.

Druga sprawa jest taka, że produkty obecne na Pakamerze reklamują też nazwę marki producenta. W ogóle produkty handmade mają to do siebie, że są unikatowe. Sama nazwa marki to jest jeden aspekt, ale jeżeli ktoś ma wzór jakiegoś produktu, to on też reklamuje markę, bo jest niepowtarzalny. Ci producenci raczej nie kopiują siebie nawzajem. Jeżeli ktoś opracuje jakąś super maskotkę, to one same stają się żywą reklamą takiej marki.

No i jest oczywiście aspekt finansowy. Dzięki Pakamerze producenci mogą szybko sprzedać swoje produkty – nie muszą stawiać od zera sklepu, mają zapewnioną obsługę płatności, obsługę transakcji, obsługę reklamacji, korespondencji z klientem, pomagamy im też wystawiać produkty, oferujemy sesje zdjęciowe tych produktów itp. Z naszej strony takich usług jest sporo. Cały czas prowadzimy ten biznes na zasadzie koleżeńskiej. Mimo że mamy obecnie ponad 2000 projektantów, to nadal utrzymujemy przyjacielskie relacje z tymi osobami i większość z nich znamy po imieniu. To jest nasza siła w tym momencie.

A jak Wy zarabiacie na tej współpracy? Jako pośrednicy?

Tak, my jesteśmy pośrednikiem. Obraliśmy taki kierunek, że pobieramy prowizję tylko od sukcesu, czyli pobieramy „procent” od projektanta wtedy, gdy będzie sprzedaż. Jeśli np. projektantowi przytrafi się zwrot, wówczas tej prowizji nie pobieramy. Uważam, że to jest bardzo uczciwe podejście, bo jeżeli jakiś produkt nie cieszy się powodzeniem, to projektant faktycznie nie ponosi żadnych kosztów.

Czy konkurencja w tej branży jest w Polsce mocna?

W tym momencie tak. Był taki czas, że byliśmy praktycznie monopolistą, teraz konkurencja się powiększyła i bierzemy to pod uwagę. Dalej jesteśmy liderem, ale teraz rynek nie jest tak atrakcyjny dla nowych podmiotów jak kilka lat wcześniej. Wydaje nam się, że ta nisza powoli się zapełnia.

W takim razie na czym Pakamera opiera swoją przewagę konkurencyjną?

Cały czas korzystamy z premii pierwszeństwa. Zazwyczaj działa tak to, że podmiot, który pierwszy się czymś zajmuje, utrzymuję palmę pierwszeństwa do samego końca. Mamy największą bazę klientów ze wszystkich platform funkcjonujących na naszym rynku, więc docieramy z naszymi produktami i z naszym przekazem do najszerszego grona. Pakamera jest też marką rozpoznawalną i utożsamianą z polską modą i handmadem w sieci, tak że jest nam na pewno łatwiej niż tym podmiotom, które pojawiły się w ostatnim okresie.

Rozumiem. To teraz parę pytań z innej beczki. Jakimi wartościami kieruje się Pan w biznesie?

Podobnie jak wszyscy, staramy się być uczciwi wobec naszych kontrahentów. Mówię tutaj o projektantach, jak również o klientach ostatecznych. Jesteśmy w dosyć trudnej pozycji, bo my łączymy te dwie grupy, których interesy niekoniecznie idą w parze. Tak że musimy starać się dbać o relacje z klientami ostatecznymi i projektantami.

Co uważa Pan za swój największy dotychczasowy sukces w biznesie?

Właśnie ten projekt. Oprócz Pakamery mieliśmy kilka innych projektów, m.in. internetowy sklep zoologiczny czy sklep z tańszą biżuterią, w którym sami prowadziliśmy logistykę. Te biznesy nam nie wyszły i je „utopiliśmy”.

Mamy jeszcze magazyn Example.pl. To jest biznes, który nam wyszedł, i bardzo fajnie działa. To jest taki projekt poboczny Pakamery, ale jestem z niego dumny, bo jesteśmy bardzo zadowoleni z odzewu użytkowników.

Miałem Pana teraz spytać o największa porażkę w biznesie, ale chyba Pan już o tym powiedział.

Mieliśmy kilka tych sklepów, próbowaliśmy swoich sił. Ale zawsze trzeba umieć sobie powiedzieć: „Stop”. Sklep zoologiczny prowadziliśmy dwa lata, sklep z tanią biżuterią chyba też dwa lata, i w pewnym momencie powiedzieliśmy sobie: „Stop”. Mimo zainwestowanych środków i przede wszystkim pracy, trzeba się czasami wycofać. Nie udało się, ale jedziemy dalej.

Jakie są Państwa najbliższe plany biznesowe związane z Pakamerą?

Na pewno będziemy się starać umacniać naszą pozycję w Polsce. Mamy jeden projekt, który ujrzy światło dzienne w najbliższym czasie, i myślę, że on bardzo nam w tym pomoże. Są oczywiście plany ekspansji zagranicznej, aczkolwiek rynek polski jest naprawdę duży i myślę, że jest jeszcze całkiem sporo do zrobienia i całkiem sporo możemy osiągnąć, więc cały czas silnie skupiamy się na Polsce.

Na zakończenie jeszcze jedno pytanie: jakie są trzy najważniejsze porady, jakich mógłby Pan udzielić początkującym przedsiębiorcom?

Oczywiście nie czuję się wyrocznią, ale ze swoich obserwacji mogę powiedzieć, że wytrwałość to jest jedna z cech, którą trzeba posiadać. Druga to umiejętność poświęcenia się, przynajmniej na początku swojej przygody z biznesem. Później to zaprocentuje, ale trzeba intensywnie popracować przez jakiś czas (dla każdego biznesu będzie to inny czas), żeby później zbierać tego owoce. I trzecia sprawa: trzeba sobie umieć dobierać osoby, z którymi się pracuje, żeby atmosfera w pracy była taka, żeby chciało się dalej pracować.

Chcesz więcej takich inspirujących treści?

Zapisz się na "prawdopodobnie najlepszy" (zdaniem Czytelników)
newsletter biznesowy w Polsce!

Redakcja

Autor: Redakcja

Maciej Bielak - Coraz Lepszy Redaktor. Z wykształcenia jest historykiem i politologiem, a z zamiłowania dziennikarzem. Jego największym hobby jest muzyka jazzowa. Poza tym jest miłośnikiem reportażu i literatury rosyjskiej. Na portalu CorazLepszaFirma.pl pisze artykuły i przeprowadza wywiady.

24 kwietnia 2015     Wywiady